Inne wpisy,  Narodowości

Pozwólmy sobie błądzić

Rozpoczynam dziś pisanie bloga adresowanego dla poliglotów, osób chcących nimi zostać, jak również wszystkich zainteresowanych językmi obcymi, oraz ich powiązaniom z kulturą i psychologią.

Poszukując inspiracji do pierwszego wpisu, moją uwagę zwróciła kwestia przyzwolenia na błąd. Czy pomyłki nas doskonalą? Czy prowadzą nas do zdobycia wiedzy i umiejętności? Czy możemy odpuścić sobie perfekcjonizm i po prostu cieszyć się językiem, czy choćby pisaniem bloga na ich temat? Nawet jeśli daleko nam w wielu kwestiach do ideału? Mam nadzieję, że uda mi się przekonać Was, jak i samą siebie, że tak.

Skupianie się na unikaniu błędu jest jedną z największych barier utrudniających naukę i komunikowanie się w językach obcych, jak i wiele naszych przedsięwzięć. Obawa przed pomyłką słowną, potknięciem gramatycznym, a czasem nawet złym akcentem sprawia, że wiele osób traci motywację do nauki i prób porozumiewania się w innych językach.

Perfekcyjna wymowa, czy bezbłędna gramatyka nie jest niezbędna do tego, aby cieszyć się językiem, oraz korzystać z całego bogactwa, jakie przed nami jego znajomości otwiera. Według lingwisty, dr. Grzegorza Śpiewaka, bardzo potrzebna jest nam tolerancja na błąd jako nieodłączny element procesu uczenia się i odruch wspierania prób komunikowania się w języku obcym, nawet nieporadnych.

Szczęśliwi pisarze krainy lodu

Czy wspomniana tolerancja na błąd, jest jednak wyłącznie cechą indywidualną jednostki? Czy też prawo do popełniania błędu, akceptowanie ryzyka może być kulturowo zakorzenione w danej grupie społecznej, czy nawet całym narodzie?

Odpowiedź częściowo znalazłam w książce Eric Weinera „Geografia szczęścia”. W książce tej autor przedstawia zapis swojej podróży po  krajach uznawanych za najszczęśliwsze miejsca świata i próbuje znaleźć odpowiedź na temat tego, co sprawia, że człowiek czuje się szczęśliwy, oraz jakie cechy decydują o tym, że w danym miejscu dobrze się żyje. Podstawowym kryterium doboru badanych krajów jest odpowiednio wysokie miejsce w rankingu  Światowej Bazy Danych na temat Szczęścia, opracowanej przez holenderskiego socjologa Ruut`a Veenhoven. Jednym z krajów, którego mieszczańscy uważają się za najbardziej zadowolonych z życia jest Islandia.

Jak to możliwe, że tak szczęśliwi czują się mieszkańcy tej mroźnej i mrocznej krainy, gdzie piwo kosztuje ponad 30 złotych, a wynajem 3-pokojowego mieszkania, więcej niż dwukrotność pełnej średniej pensji warszawskiej? Otóż według rozmówców E. Weinera odpowiedzią jest specyficzne podejście Islandczyków do podejmowania prób i błędów – na Islandii niepowodzenie nie wiąże się z żadnym napiętnowaniem. W gruncie rzeczy podziwiamy osoby, którym się nie udało.

Islandczycy nie spodziewają się sukcesu, liczy się to, że próbują. Dzięki temu w kraju, którego liczba mieszkańców niewiele przerasta całą populację Białegostoku aż roi się od domorosłych artystów – malarzy, muzyków, a przede wszystkim pisarzy.  Jeden na 10 Islandczyków opublikował swoją własną książkę, jest to również miejsce na ziemi, gdzie na statystycznego mieszkańca przypada najwięcej pisarzy i wydawanych rodzimych tytułów. Według, cytowanej przez BBC Agla`y Magnusdottir – przewodniczącej Islandzkiego Centrum Literatury, jej krajanie piszą wszystko – nowoczesne sagi, poezję, książki dla dzieci, fikcję literacką i powieści erotyczne, ale największym boom dotyczy kryminałów.

Jak to oryginalne podejście do nowych wyzwań, przekłada się na znajomość języków obcych? Niestety daleka Islandia została zapomniana i pominięta w ostatnim badaniu English Proficiency Index 2015. Trudno więc oficjalnie porównać znajomość języka Szekspira Islandczyków, do tej wśród innych nacji. Mając jednak na uwadze obowiązkową naukę angielskiego i duńskiego w szkołach, jak również rosnące zainteresowanie lekcjami innych języków, zwłaszcza hiszpańskiego, można domniemywać, że potomkowie wikingów należą w dużej mierze do poliglotów. Potwierdzają to również liczne wypowiedzi na forach internetowych poświęconych Islandii i podróżom, gdzie turyści podkreślają łatwość porozumiewania się z niemal każdym napotkanym Islandczykiem, bez względu na wiek, płeć czy zawód.

Bierzmy więc przykład z mieszkańców zimnej północy, podejmujmy nowe wyzwania, cieszmy się, bądźmy kreatywni, skaczmy na głęboką wodę języków i nie tylko. Uwierzmy, idąc w ślad za Islandczykami, że bez względu na to jak ponuro wygląda rzeczywistość, w końcu wszystko nam wyjdzie. I tak się zazwyczaj dzieje.

W ślad za Islandczykami chcę iść i ja. Podejmuję więc próbę pisania. Być może nieporadną, z oczywistymi błędami i potknięciami po drodze. Ale dla mnie liczy się to, że próbuję, a mam nadzieję moje wpisy okażą się inspirujące dla Was :).

 

facebook.com/poliglotteblog

 

 

2 komentarze

  • ~Basia

    Podobne spostrzeżenie jeśli chodzi o przyzwolenie na błąd można znaleźć na Wyspach Owczych, przynajmniej wg autorów książki Wyd. Czarne „81:1
    Opowieśći z Wysp Owczych” 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: