Języki świata

Odrodzenie języka hebrajskiego, na kartach „Opowieści o miłości i mroku”

Od 1 kwietnia na ekranach kin gości „Opowieść o miłości i mroku”. Ekranizacja autobiograficznej powieści wybitnego izraelskiego pisarza Amosa Oza. Książka opowiada o trudnych i naznaczonych historią dziejach rodziny pisarza. Film natomiast w szczególny sposób skupia się na relacji autora, wówczas małego chłopca, z chorą na depresję matką. W obu przypadkach tłem dla opowieści jest Jerozolima lat 40-tych i początku 50-tych. Moment narodzin syjonizmu i wielkiego powrotu Żydów do Ziemi Obiecanej. Jest to również czas, kiedy odrodził się język hebrajski. Język, w którym napisana została „Opowieść o miłości i mroku”.

Kilka tygodni temu plakaOpowieść o miłości i mrokut, zapowiadający zbliżającą się premierę filmu skłonił mnie do powrotu do tej  przepięknej powieści, którą po raz pierwszy przeczytałam w czasie jej ukazania się w Polsce, w 2006 roku. Tym razem, starałam się zwracać specjalną uwagę na informacje dotyczące języka, jakim posługiwali się bohaterowie.

 

Należy pamiętać, że hebrajski przez wiele lat był językiem martwym. Nawet w czasach Jezusa, Żydzi w sprawach codziennych posługiwali się aramejskim. Hebrajskim był raczej traktowany jako język liturgii.  Innymi słowy, dla ówczesnych Żydów język ten miał podobny status, jak dla nas obecnie łacina – języka Biblii, obrzędów religijnych, napisów w synagogach, lub na nagrobkach. Nie był zdecydowanie żywym, podlegającym ewolucji i naturalnym zmianom.

Język spoiwem nowego państwa

Dlaczego więc tak wiele wysiłku pionierzy – założyciele Państwa Izrael, włożyli w odbudowę i przywrócenie do życia tej martwej mowy? Otóż język ten, mimo że znany jedynie z książek do modlitwy, stanowił jedyny wspólny, wśród tysięcy Żydów przybywających do Jerozolimy z różnych zakątków Flaga Izraelaświata. Diaspora europejska komunikowała się w jidysz, rosyjskim, niemieckim i polskim, podczas gdy przybysze z Azji mówi po arabski, persku, turecku czy w ladino (judeo-hiszpańskim). Tak więc ojcowie założyciele ogłosili „wskrzeszenie hebrajskiego”, który od chwili oficjalnego proklamowania Państwa Izrael, jest oficjalnym językiem tego kraju.

Wróćmy jednak na karty powieści, gdzie pisarz z dużą dawką humoru, ale również nostalgii wspomina ówczesne problemy komunikacyjne, wynikające często z braku odpowiednich określeń:

Dawał się wtedy we znaki poważny niedostatek słownictwa: hebrajski nie był jeszcze językiem dostatecznie naturalnym, a już na pewno nie intymnym, i trudno było właściwie przewidzieć, co właściwie człowiekowi wyjdzie, kiedy mówi po hebrajsku. Nigdy nie mogli mieć pewności, że nie wymsknie im się coś komicznego, a ośmieszenia bali dniem i nocą. I to śmiertelnie. Nawet ludzie, którzy tak jak moi rodzice dobrze znali hebrajski, nie władali nim naprawdę biegle. Mówili w tym języku z niejaką obawą o precyzję. Często się powtarzali, formułując na nowo to, co już przed chwilą powiedzieli. Tak być może czuje się kierowca krótkowidz, który prowadząc nocą nieznany sobie pojazd, stara się przebić na wyczucie przez gęstwinę wąskich uliczek obcego miasta.

Amos Oz dorastał w atmosferze celebracji dla odradzającego się języka, wśród jego fascynatów i twórców. Ojciec jego niemal przez całe życie, był pracownikiem Narodowej Biblioteki Izraela, podejmował również trochę nieudolne próby literackie. Do odrodzenia hebrajskiej mowy wybitnie przyczynił się wuj Oza – Josef Klausner, znamienity pisarz, historyk i profesor Uniwersytetu Hebrajskiego:

W dzieciństwie podziwiałem wuja, przede wszystkim za to, że jaki mi opowiadano, stworzył on  i wprowadził do użytku garść zwykłych, codziennych słów, sprawiających wrażenie, jakby istniały od zawsze – między innymi właśnie „miesięcznik”, a także „ołówek”, „lodowiec”, koszula”, „cieplarnia”, „suchar”, „ładunek”, „monotonny”, „wielobarwny”, „zmysłowy” oraz „dźwignia” i „nosorożec” (Co bym właściwie wkładał na siebie co rano, gdyby wuj Josef nie dał nam „koszuli”? Może „szatę z rękawami”? Czym bym pisał, gdyby nie jego „ołówek”? „Ołowianym rylcem”? Nie mówiąc już o tym, że takiemu purytaninowi, jak mój wuj, zawdzięczamy także „zmysłowość”).

Wyraz dumy i zwycięztwa

Warto również zaznaczyć, że odrodzenie hebrajskiego nie miało wymiaru wyłącznie praktycznego. Wielokrotnie w książce pojawia się motyw jego symbolicznego znaczenia, jako oznaki nowoczesności i siły, oraz odcięcia od historii diaspory i nieszczęść, jakie spadły na naród żydowski. Szczególnie wyraźne jest to, w kontraście do jidysz, który traktowany był protekcjonalnie, nawet nie jako język, ale jedynie forma dialektu. Obrazuje to podejście ojca pisarza, który chciał, abyśmy wszyscy narodzili się na nowo- jasnowłosy, krzepcy i opaleni, eurohebrajscy, już nie wschodnioeuropejskożydowscy. Przez większą część życia ojciec miał wstręt do jidysz i nazywał go „żargonem”.

Amos Oz, dziś 76-letni wybitny pisarz, od wielu lat wymieniany jest w czołówce kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Tworzy wyłącznie po hebrajsku, a jego powieści przetłumaczone zostały na ponad 40 języków. W 2013 roku odwiedził Polskę, z okazji przyznania mu doktoratu honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. Ziemia obiecana uhonorowała pisarza drugiej ziemi obiecanej, powiedział wówczas Zwi Rav-Ner, ambasador Izraela w Polsce. W udzielonym wówczas wywiadzie, tak wypowiadał się na temat odrodzenia hebrajskiego: To był martwy język, jak łacina czy antyczna greka. Przez siedemnaście stuleci używano go tylko w synagogach i podczas ceremonii, a nie w pralni czy w sypialni. Stał się cud, ale nie sprawił go Ben Jehuda. Nie wystarczyło dodanie prefiksów i sufiksów do biblijnych słów, żeby nagle ludzie zaczęli mówić po hebrajsku. Nie byłoby nowoczesnego hebrajskiego bez konieczności komunikacji pomiędzy europejskimi a orientalnymi Żydami. Jako kluczowy moment wyobrażam sobie scenę, gdy po raz pierwszy Sefardyjczyk powiedział do Aszkenazyjki „kocham cię”. Jestem szowinistą językowym. Współczesny hebrajski jest jak lawa, wciąż się tworzy. Sam wymyśliłem kilka słów, a jedno z nich wróciło do mnie, gdy jechałem taksówką.

Mam nadzieję, że tym skromnym wpisem udało mi się zainteresować Was historią wskrzeszenia martwego języka, zwłaszcza w kontekście poszukiwań śladów tego procesu w Sali kinowej i na kartach „Opowieści o miłości i mroku”.

 

facebook.com/poliglotteblog

2 komentarze

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: