Narodowości

Czy istnieją zabawni Niemcy?

Poczucie humoru, wyczucie smaku i tego co nam się podoba jest najczęściej sprawą wybitnie indywidualną. Niemniej jednak pewne żarty, aluzje czy ukryte znaczenia są najlepiej rozumiane tylko w obrębie jednej nacji i trudne do uchwycenia dla pozostałych. To z czego się śmiejemy może odzwierciedlać nasze narodowe kompleksy, problemy i tabu. Bywa też, że dowcipy wynikają z wieloznaczności i konstrukcji językowych. Jak na przykład przetłumaczyć na inne języki żart „Nie dostaniesz ani kropelki – Ania Kropelka”?

Patrząc na  stereotypy i pewne cechy przypisywane różnym nacjom, bez wątpienia można stwierdzić, że nie wszystkie kraje są postrzegane jako równie wesołe. Według różnych, zazwyczaj mało poważnych badań i sondaży, za najmniej śmiesznych powszechnie uznaje się Niemców. Bo też czy można być zabawnym, jeśli samo słowo zabawa – die Belustigung brzmi wyjątkowo mało zabawnie?

Znakomita większość kabareciarzy różnych nacji w swoich skeczach wyśmiewających naszych sąsiadów zza Odry, w mniej lub bardziej subtelny sposób przeistacza się w Adolfa Hitlera. Trudno zresztą mówić o jakiekolwiek subtelności w przypadku parodiowania tego, urodzonego w Braunau nad Inn i zmarłego w Berlinie pana. Wystarczy zobaczyć fragment „Skrzydełko czy nóżka”, aby przekonać się, że nawet wytworny przepis na suflet z ziemniaków podany po niemiecku z odpowiednią emfazą może brzmieć jak odczytywanie wyroku  kary śmierci, lub przynajmniej kilku lat ciężkich robót na terenie ogrodzonym drutem kolczastym.

Co jednak poza historią i dawno już minioną II wojną światową wpływa na wizerunek Niemców, jako pozbawionych fantazji krzykliwych sztywniaków? Bez wątpienia dużą rolę odgrywa język. Długie i w przeważającej mierze składające się ze spółgłosek wyrazy, brzmią ostro i zdecydowanie trudno przypisać im znamiona języka miłości, figlarności i uciech wszelkich. Niezwykle irytujące, szczególnie dla nowicjuszy germanistyki, są niemieckie złożone słowa, gdzie przymiotniki, rzeczowniki, imiesłowy i inne części mowy stanowią jedną całość. Najdłuższe, oficjalnie zanotowane to składające się z 63 liter Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz, oznaczające  „Rozporządzenie dotyczące przekazywania odpowiedzialności za rozstrzyganie kwestii  dotyczących zezwolenia na obrót nieruchomościami gruntowymi”. Podobno trwają już zaciekłe poszukiwania jego, oczywiście jeszcze dłuższego następcy.

Sami Niemcy oczywiście są innego zdania i przekonują, że lubią się śmiać, tylko inni są źle przygotowani do zrozumienia ich poczucia humoru. Powodem tego jest często konstrukcja niemieckiego zdania, gdzie Ordnung muss sein  i nie ma bynajmniej miejsca dla przypadku. Wyrazy mają swój wyznaczony szyk, często sprzeczny z ich ułożeniem w innych językach. A co najważniejsze, wiele reguł gramatycznych nakazuje przeniesienie kluczowych czasowników na sam koniec. Wszystko to sprawia, że kiedy inni już się śmieją, Niemcy dla zrozumienia sedna swoich dowcipów muszą poczekać do finału, który z uwagi na długość wyrazów może długo nie nastąpić…

Pozostawmy jednak na boku stereotypy, według których przecież i my Polacy nie wypadamy najkorzystniej. Niewątpliwie analiza tematyczna, tego co ludzi śmieszy to  stąpanie po mocno grząskim gruncie. Bo czy nasze poczucie humoru jest cechą indywidualną, czy ogólnonarodową? Bezsprzecznie możliwe jest spotkanie na swojej drodze zabawnego Niemca, tak samo jak nudnego Włocha, czy sztywnego Hiszpana.

Czyż nie poczuciem humoru, pomieszanym z wrażliwością i inteligencją wykazała się niemiecka artystka Barbara, która dla wyrażenia bólu po stracie swojego idola Prince`a, zmieniła dla jego upamiętnienia nazwę berlińskiej ulicy na „You don`t have to be rich to be my girl Strasse”? Do mnie taki humor przemawia, choć zapewne dla zachowania poprawności powinna była wszystko zapisać jako Youdonthavetobemygirl Strasse ;).

 

facebook.com/poliglotteblog

2 komentarze

  • ~PoliglotkaBezTalentu

    Serwus! Jaki fajny blog! Z jednej strony edukacyjny, z drugiej z dużą dawka humoru…Świetny pomysł i ciekawe wykonanie prawdziwej Poliglotte;)
    Powodzenia i wielu pomysłów przy pisaniu następnych wpisów a ja już się nie mogę doczekać kolejnych…
    Może coś o Italiano:) Ciao!@

    • Poliglotte

      Pięknie dziękuję za tak miłe słowa, które będą dla mnie na pewno dużą motywacją do dalszego działania. Włoskiego nie znam, ale czemu nie… na razie pomysły rodzą się mi dosyć spontanicznie, może i coś o Italiano do głowy wpadnie. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Ciao ciao

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: