Inne wpisy

Język nienawiści

Grany od kilu tygodni w kinach, film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego przenosi nas w nieistniejący już świat wieloetnicznej II Rzeczpospolitej. Prezypomina o wsiach i maleńkich miasteczkach, w którym mówiono jednocześnie po polsku, ukraińsku i w jidysz, a mimo to, przynajmniej w warstwie słów, ludzie potrafili zrozumieć się nawzajem. Znacznie trudniej było z pojęciem intencji i nienawistnych motywów, które koniec końców doprowadziły do okrutnej rzezi.

Na konferencji prasowej, powiązanej z premierowym pokazem filmu w Gdyni, Smarzowski podkreślał, że jest to przede wszystkim film o nacjonalizmie, który prowadzi do zbrodni. Intencją reżysera nie było upokorzenie, czy wymierzenie ciosu w żadną konkretną nację, lecz pokazanie mechanizmów, jakie prowadzą do tego, że sąsiad jest w stanie stanąć przeciwko sąsiadowi i pozbawić go życia.

Źródła rodzenia się nienawiści odnaleźć można również w języku, jakiego używamy. W emocjonalnym podkreślaniu wyższości własnej grupy, przy jednoczesnym dążeniu do poniżenia innych. Jest to określane przez psychologów mianem kolektywnego narcyzmu. Cytując prof. Krystynę Skarżyńską  to „ciągłe szukanie lustra, w którym widzimy się jako wspaniali i niezwykli. I złość, gdy takiego potwierdzenia się nie dostaje od innych”.

Koncepcja kolektywnego  (grupowego) narcyzmu została wnikliwie zgłębiona przez badaczy zajmujących się przewlekłymi konfliktami międzygrupowymi,  w szczególności sporem palestyńsko -izraelskim. Ten rys mentalności odnaleziono zarówno wśród Żydów, jak i Palestyńczyków. Każda ze stron wyrażała przekonanie o wyjątkowym cierpieniu, nadzwyczajnych zasługach, byciu ofiarą, a stąd poczucie, że więcej jej wolno.

Czy jednak kolektywny narcyzm budzi się w narodach tylko w sytuacji wojny? Niestety nie. Pod hasłem „Polska bastionem Europy” zapowiadają swój tegoroczny marsz, „dumną manifestację narodowej dumy” organizatorzy Marszu Niepodległości 11 listopada. W ubiegłych latach wyniosłe okrzyki „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Cześć i chwała Bohaterom” czy „Duma, narodowa duma!”, mieszały się z zagorzałymi hasłami  „Wolimy kotleta od Mahometa” lub „Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka”. Jak będzie w tym roku? Przekonamy się niebawem.

wpid-wp-1477723211859.jpg
Źródło: stopmowienienawisci.pl

Z opracowania „Mowa nienawiści. Raport z badań sondażowych”, wydanego przez Fundację Batorego z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, wynika niestety, że obraźliwe wypowiedzi pod adresem poszczególnych mniejszości są akceptowane przez rosnącą liczbę Polaków. Dotyczy to również określeń skierowanych do naszych sąsiadów z Ukrainy – aż 19 procent polskiej młodzieży i 10 procent dorosłych uważa za dopuszczalny internetowy komentarz „Ukraińcy umieją co najwyżej mordować bezbronne kobiety i dzieci”.

https://youtu.be/N_pptoMvdao

W pogłębieniu tego przekonania może niektórych utwierdzić pobieżna i nastawiona na odbiór jednostronny percepcja filmu „Wołyń”. Chcący dostrzec w filmie więcej, zauważą jednak Ukraińców pomagającym swoim sąsiadom w opresji. Jak również całą grozę i potworność tamtych czasów, dla wszystkich stron.

Osobiście polecam obejrzenie filmu Wojciecha Smarzowskiego, w połączeniu z lekturą książki „Sprawiedliwi zdrajcy” Witolda Szabłowskiego, która również zadebiutowała tej jesieni. Podtytuł „gdy jedni mordują, drudzy rzucają się, by ratować” oddaje sedno tej wspaniałej powieści reportażowej. Szabłowski podczas swoich wielokrotnych podróży na Ukrainę, skupił się na zebraniu materiału, który pozwolił mu na pokazanie rzezi wołyńskiej z perspektywy ratowania, nie zabijania. Rezultatem czego jest przepiękna, wzruszająca książka. Opowiada historie, między innymi małej Hani, rocznej dziewczynki odnalezione wśród zabitych mieszkańców polskiej wsi Gaj, a następnie ukrytej i wychowanej z ogromną miłością przez ukraińską rodzinę. Poza tym postacie książki to często anonimowi ludzie, którzy ryzykując życie własne i rodziny ratowali swoich sąsiadów.  Udzielali im schronienia, lub czasem tylko dawali ostrzeżenie przed planowanym atakiem, lub wskazówkę, gdzie uciekać, co w tamtych krwawych czasach było już ogromnym bohaterstwem.

Historie ratowania ze „Sprawiedliwych zdrajców” i filmu „Wołyń”, pomagają w przywróceniu wiary w człowieczeństwo,   pomimo trudnej historii i przerażająco nienawistnych okrzyków wokół.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: