Kultura

„Nowy początek” – fantastycznie o języku

Język jest fundamentem i spoiwem ludzkości, pierwszym orężem w zażegnaniu konfliktu. Cytowane słowa to motto Louise Banks, głównej bohaterki filmu „Nowy początek”. Genialnej lingwistyki i poliglotki zaprzęgniętej przez amerykańską armię do kontaktu z przybyszami z kosmosu.

Stworzenie widowiskowego filmu na temat języka wydawać się mogło niemożliwe. Zwłaszcza w odniesieniu do kina science –fiction, które przyzwyczaiło nas do skupienia na efektach specjalnych i wartkiej akcji. Tymczasem tego pozornie niewykonalnego czynu dokonał kanadyjski reżyser Denis Villeneuve w „Nowym początku”, filmie stanowiącym ekranizację opowiadania Teda Chiang`a „Historia twojego życia”, uznawanego za arcydzieło literatury fantastycznej.

Kosmiczna mądrość na ekranie

Źródło: Paramount Picture

„Nowy początek” to niezwykłe kino. Piękna opowieść filozoficzna, w której komputerowe sztuczki mają za zadanie wspierać przesłanie filmu, zamiast stanowić jego sedno. Streszczając fabułę linearnie – w dwunastu punktach na Ziemi pojawiają się ogromne, wyglądające jak czarne soczewki statki kosmiczne. Każdy ląduje w innym kraju – między innymi w Rosji, Wenezueli, Pakistanie, Wielkiej Brytanii i USA.

Obiekty otwierają się, a ich pasażerowie (przypominający ciemne, siedmiopalczaste dłonie istoty) wychodzą na spotkanie Ziemian. W każdym z państw inna ekipa próbuje zrozumieć mowę i pismo przybyszy, a przez to cel ich przybycia. Po stronie USA do dialogu z „obcymi” zaangażowana jest władająca wieloma językami, doktor lingwistyki Louise Banks (zagrana brawurowo przez Amy Adams).

Wkrótce okazuje się, że prawdziwym wyzwaniem wcale nie jest komunikacja z istotami pozaziemskimi. W świecie sprzecznych interesów, mocarstwowych ambicji i braku jednego lidera, najtrudniejszym okazuje się znalezienie porozumienia pomiędzy dwunastoma zaangażowanymi ziemskimi stronami. Czy więc przybysze chcą nas połączyć, czy podzielić? Czy ucząc się ich języka zyskujemy inną perspektywą i postrzeganie rzeczywistości?

Bohaterami poligloci

Żródło: Paramount Pictures

Pismo „obcych” to logogramy, kształtem przypominające poszarpane okręgi. Nie ma w nich określonego kierunku, ani kolejności liter i wyrazów. Cylindryczne znaki rysować można zarówno z prawej, jak i z lewej strony. Mieszają się w nich czasy: teraźniejszy z przeszłym i przyszłym. Świat widziany przez przybyłych nie ma linearnej formy.

Podobne postrzeganie czasu, na jawie i we śnie staje się udziałem Louise. Przez jej głowę przebiegają obrazy przedstawiające sytuacje i osoby, które jeszcze się nie zdarzyły, lub nie narodziły… i tu powstaje pytanie o to, co zrobilibyśmy z wiedzą o przyszłości, szczególnie tą bolesną? Czy wpłynęlibyśmy na teraźniejszość, próbując zmienić bieg faktów? Czy może jeszcze bardziej cieszylibyśmy się życiem, smakując każdą jego chwilę?

Z tymi i innymi pytaniami, z pogranicza filozofii i fantazji zostawia nas Villeneuve. Film jest piękny i skłaniający do refleksji. Dodatkowo, z punktu widzenia osoby piszącej o językach, szczególnie cieszy potencjalne zaciekawienie szerokiej publiczności lingwistyką i zagadkami komunikacji… oraz nowatorskie umieszczenie poliglotów w roli bohaterów ratujących ludzkość przed zagładą.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz wiedzieć o kolejnych – zachęcam Cię do polubienia mojej strony na facebooku: www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: