Inne wpisy

Stoicka sztuka dobrego życia

W świecie przepełnionym bodźcami, zadaniami i przedmiotami, warto niekiedy przemyśleć swój sposób reagowania na rzeczywistość i definiowania szczęścia. W tym celu nie potrzeba wyjeżdżać na wielotygodniowe medytacje do indyjskiej aśramy. Niekonieczne są poszukiwania egzotycznych duchowych przywódców, ani zbawiennych religii. W drodze do dobrego, mądrego i szczęśliwego życia, wiele do zaoferowania ma filozofia, która powstała ponad dwa tysiące lat temu, w rodzimej Europie – stoicyzm.

Od starożytności zmieniły się mocno okoliczności i warunki życia. Ludzkie emocje, pragnienia i rozterki są jednak w gruncie rzeczy podobne. Dlatego nauki antycznych myślicieli, takich jak Seneka, Marek Aureliusz czy Epiktet, pozostają nadal aktualne i pomocne. Niektórzy wręcz twierdzą, że w obecnej cywilizacji, potrzebujemy ich wskazówek jeszcze bardziej.

Współczesny człowiek, tak samo jak mieszkaniec starożytnej Grecji i Rzymu, jest w stanie uczynić swoje życie harmonijnym. Mogą w tym pomóc zasady i praktyki stoickie, dotyczące również sfery językowej.

Rzeczy zależne i niezależneEpiktet_cytat

Sedno stoicyzmu to umiejętność odróżniania rzeczy od nas zależnych od niezależnych. Niezależne od nas jest wszystko, co podatne na: wpływ innych, zdrowie, przychylność losu, pomyślność lub przypadek. Natomiast całkowicie zależne są nasze myśli. W szczególności cele, jakie sobie stawiamy, wartości, jakie wyznajemy i cechy charakteru, które chcemy kształtować. Nikt obcy nie ma klucza do naszych głów i nikt nie może sterować tym, co się w nich dzieje.

Zdaniem stoików największym błędem jest postrzeganie własnego szczęścia i dobrostanu przez pryzmat spraw, które od nas nie zależą. Powinniśmy im poświęcać, jak najmniej uwagi. Warto nauczyć się sterować swoimi myślami tak, aby przekładać język rzeczy niezależnych na zależnych.

Nie jest stoickim powiedzieć: „Chciałbym wygrać mecz!”, lecz: „Chciałbym zagrać najlepiej, jak potrafię!”. Ewentualna wygrana jest uwarunkowana: naszymi genetycznymi predyspozycjami, pogodą, formą przeciwnika, sprawiedliwością sędziego i wieloma innymi czynnikami. Natomiast nasza wola i nasze starania są podporządkowane tylko nam. Ponadto definiując cele w kategoriach rzeczy zależnych uzyskujemy dodatkowe korzyści: zwiększamy prawdopodobieństwo ich pomyślnej realizacji (koncentrujemy uwagę na tym, co mamy we władaniu i nie rozpraszamy jej), oraz minimalizujemy ból i przykrości wynikające z ewentualnego niespełnienia (nie boimy się przegranej, bo nie dążyliśmy do żadnego konkretnego wyniku).

Epiktet_cytat2Ten sposób translacji (niezależne -> zależne) warto stosować powszechnie. Zamiast mówić: „Chcę awansować i zdobyć upragnione stanowisko”, powiedzmy: „Chcę dobrze pracować, rozwijać się i być otwartym na rozważenie nowych propozycji”. W miejsce myślenia: „Chciałbym nie chorować”, załóżmy że: „Będę dbać o swoje zdrowie”. Nie postanawiać, że: „Będę mówić po francusku, jak rodowity paryżanin”, lecz: „Będę uczyć się 10 nowych słów dziennie”. To my panujemy nad naszymi słowami i myślami. W nich również tkwi źródło naszego szczęścia, oraz dla niego zagrożenie.

Język opowieści w naszej głowie

Kierowanie własnymi myślami, to dla stoika nie tylko kwestia stawiania zależnych od niego celów i pielęgnowania wartości. Jest to również właściwa interpretacja zdarzeń i rezultatów swoich starań. Niezwykle ważnym jest uświadomienie sobie, że to nie fakty wpływają na nas, lecz znaczenie, jakie im przypisujemy.

Marek Aureliusz.jpdPotknięcie się o krawężnik i upadek na chodnik, możemy przyjąć do naszej świadomości, jako zwykły fakt i ewentualnie postanowić uważniej patrzeć pod nogi na przyszłość. Jeżeli jednak pomyślimy sobie, że „nam zawsze najgorsze się trafia”, bądź „to typowe dla mnie – niezdary i pechowca”, lub nawet „cały świat, łącznie z samorządem miejskim, postanowił rzucać mi przeszkody pod nogi” – to według stoików jesteśmy zgubieni. Tylko od nas zależy, jakiej opowieści w naszej głowie damy głos i której interpretacji faktów ulegniemy. Dlatego tak ważne w filozofii stoickiej jest dbanie o stan świadomości w każdym momencie tak, aby potrafić oddzielać zdarzenia, od wyobrażeń o nich.

Stoicy radzą zastanowić się, jaki pożytek mamy z wybranej interpretacji? W czym pomoże nam odebranie potknięcia, jako oznaki niedołęstwa, lub spisku sił zewnętrznych? Czy pozwoli nam to zagoić szybciej powstałe rany, lub nauczy sprawniej poruszać się w przyszłości? Zdecydowanie nie. Za to myśli i słowa mają potężną moc. Sposób, w jaki nimi sterujemy może nas zniszczyć, tak samo jak wzmocnić.

Stoicyzm na co dzień

Parafrazując Molièra, ktoś może powiedzieć: „od lat jestem stoikiem, nic o tym nie wiedząc”. Będzie to niewątpliwy wybraniec losu. Nie wszyscy jednak posiadamy naturalny dar poświęcania uwagi wyłącznie rzeczom od nas zależnym. Wielu zadręcza się własnymi myślami, przypisując unieszczęśliwiające znaczenia zwykłym faktom.

Dla wszystkich „jeszcze nie stoików” (włączając w tę grupę autorkę tego tekstu) pocieszeniem mogą być książki filozoficzne, próbujące reinterpretować stoicyzm i przybliżać go współczesnym. Na polskim rynku wydawniczym godnymi polecenia tytułami są: „Sztuka życia według stoików” Piotra Stankiewicza i „Zaufaj życiu. Nie zakochuj się w przelatującym wróblu” Marcina Fabjańskiego. Ukierunkujmy więc nasze myśli na stoicyzm, bo tylko od nas są one zależne..

(w pracy nad tekstem korzystałam z wymienionych powyżej książek, oraz materiałów pozyskanych podczas spotkań i warsztatów filozoficznych, prowadzonych przez: Marcina Fabjańskiego (Szkoła Dostrojenia do Procesu Życia, Selfoff), oraz Piotra Stankiewicza (comiesięczne warsztaty filozoficzne w Podkowie Leśnej))

https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: