Książki,  Narodowości

Grecko – polska odyseja

Pod koniec lat czterdziestych ubiegłego wieku Polacy przyjęli i zaprosili do wspólnego życia kilkanaście tysięcy uchodźców z Grecji i Macedonii. Byli to ludzie wycieńczeni długoletnią wojną domową, przybyli do odległego i wcześniej nieznanego im kraju. Obce im były nasze zwyczaje, śnieżne zimowe zaspy, szeleszczący język, oraz smaki polskiej kuchni. Mimo to szybko zadomowili się i zostali na wiele lat. Mocno pomogła napotkana gościnność i serdeczne przyjęcie. Czy i teraz Polacy mogliby zdobyć się na to samo?

Tragiczna i krwawa II wojna światowa miała w Grecji swoją kontynuację – konflikt domowy, gdzie po jednej stronie stanęły prawicowe siły rządowe, a po drugiej komunistyczna partyzantka. Bratobójcze waliki zdewastowały kraj i na długie lata podzieliły ludzi. Przegrani komuniści mieli dwa wybory: uciec, przyjmując „zaproszenie” jednego z krajów bloku wschodniego, lub pozostać w Grecji. W drugim przypadku czekały na nich prześladowania pod zarzutem zdrady państwa, a w konsekwencji więzienia, tortury, obozy pracy lub nawet wyroki śmierci.

Reperkusje wojenne dotyczyły nie tylko walczących partyzantów, ale również ich dzieci i całych rodzin. Łącznie Grecję w ciągu kilku miesięcy musiało opuściło około 60 tysięcy osób. Trafili do Związku Radzieckiego, Polski, NRD, Czechosłowacji, Bułgarii i na Węgry.

Oby za rok już w Grecji!

Polska, mimo że sama zrujnowana i będąca zaledwie kilka lat po wojnie, potrafiła zmobilizować się i otoczyć opieką uchodźców. Stworzono szpitale dla rannych i ośrodki wychowawcze dla dzieci. Przyznano przybyszom mieszkania, w sąsiedztwie z Polakami, nie w oddzielonych drutem kolczastym obozach. Nadano obowiązek pracy, posyłając na kursy językowe i przyuczając do zawodu mniej wykwalifikowanych.

Grecy nie byli traktowani wyjątkowo, lecz na równi z Polakami. W rezultacie szybko zintegrowali się i wniknęli w polskie społeczeństwo. Mogli przy tym zachować swoje tradycje, pielęgnowane w greckich klubach i świetlicach, gdzie każdego roku wybrzmiewał noworoczny toast: Kie tu chronu stin Ellada. „Oby za rok już w Grecji”.

Marzenie o powrocie zaczęło się ziszczać w latach siedemdziesiątych, kiedy w Grecji powoli rozpoczęto przywracanie praw obywatelskich uchodźcom. Wielu wówczas opuściło swoje polskie domy, przenosząc się do byłej ojczyzny, którą ledwie pamiętali, lub znali z opowieści.

Nowe życie
Niestety ta wieloletnia grecko – polska odyseja jest już niemal całkowicie zapomniana. Ostatnio zyskuje jednak „nowe życie”. Zarówno w sensie metaforycznym, jaki i w tytule książki Dionisiosa Sturisa: „Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji”.

Dionis Sturis – reporter i dziennikarz radia TOK FM, jest sam potomkiem owych imigrantów. Nikt lepiej niż on, nie potrafiłby opowiedzieć historii polsko-greckiej koegzystencji. Jego książka to zapis materiałów zbieranych przez wiele lat, historii własnej i innych greckich rodzin, oraz ich polskich sąsiadów, współpracowników, szkolnych sympatii i kolegów z podwórka. Jest to powieść, która pokazuje, jak bardzo ubogacające może być spotkanie z inną kulturą i ile można zyskać podchodząc do obcych z życzliwą ciekawością, nie ze strachem.

Dzięki greckim sąsiadom mieszkańcy Zgorzelca, Legnicy, Polic oraz innych miast i miasteczek z silną diasporą, mogli nauczyć się jak: dobrze pielęgnować winorośle, parzyć kawę z tygielka, tańczyć w rytmie „zorby”, inaczej przyprawiać potrawy lub zasmakować greckiej pity ze szpinakiem. Ponadto przez lata współistnienia zawiązało się wiele przyjaźni a niejeden chłopak od Pliatsikasów, Zarkadasów, czy Kalagasidisów ożenił się z polską dziewczyną… Grecy i ich potomkowie tak mocno wtopili się w polską tkankę społeczną, że stali się niemal niewidoczni.

Dionis Sturis zadedykował swoją książkę „dzisiejszym uchodźcom” i również w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej należy ją odczytywać. Czy naprawdę w kraju, który kiedyś tak pięknie pomógł potrzebującym, może brakować miejsca dla kilku rannych sierot z Aleppo? Polecam lekturę, aby umocnić się w przeświadczeniu, że warto być przyzwoitym.

(w pracy nad tekstem korzystałam z książki „Nowe życie. Jak Polacy pomogli uchodźcom z Grecji”, oraz z wywiadów z autorem w radiu TOK FM i spotkań autorskich)

Zachęcam też do lektury, mojego wpisu inspirowanego poprezednią książką Denisa Sturisa o Wyspie Mann i jej języku. A jeśli spodobała Ci się ta recenzja i chesz wiedzieć o kolejnych, polecam moją stronę na facebooku:

https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

 

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: