Książki

Jankerski fajter

Ostry fajt na ulicy. Kilku fakin cieniasów dostaje regularny łomot. Sprawcą zadymy jest nielegalny latino worker – Liborio. Pracuje na czarno w Spanish bookshopie. I jest od czubka głowy aż po pięty zakochany w dziewczynie z drugiej strony ulicy…

Źródło: znak.com.pl

Tak oto rozpoczyna się „Jankerski fajter”– debiut młodziutkiej Aury Xilonen. Książka nazywana literacką petardą z Meksyku. Powieść, która ma wszystko: porywającą akcję, przekonywującego bohatera, krew, miłość i łzy. A dodatkowo język: mięsisty i mocny, utkany ze slangu i wybuchowej mieszanki hiszpańskiego z angielskim.

Ten fenomen literacki odkrył dla polskich czytelników Tomasz Pindel – późniejszy tłumacz dzieła, oraz autor bloga Poczytane. Na „Campeón gabacho” (oryginalny tytuł „Jankerskiego fajtera”) natknął się na targach literackich w Guadalajarze. Książka nieznanej wcześniej Xilonen przeczekała początkowo kilka miesięcy na stosie innych jego egzemplarzy do przeczytania, by wreszcie wprawić późniejszego autora przekładu w szczery zachwyt. Rezultatem czego, jest wyśmienite tłumaczenie, które pięknie oddaje ponadprzeciętny talent i wrażliwość językową Aury – kilkunastoletniej mieszkanki miasta Puebla.

Kim jest Liborio – tytułowy fajter? To niemający żadnego dobytku, ani bliskich chłopak, który ucieka przez Rio Grande do USA z Meksyku i nie mając nic próbuje przetrwać. Wpada w coraz to nowe kłopoty, w tym szaleńczo zakochuje się w nieziemsko pięknej Aireen.

Stary, thanks… chociaż nie thanks. Nie potrzeba mi bohaterów, you know? – obraca się, a ja czuję wszystkie jej kształty, jej usta, jej piersi, jej zapach, jak walą we mnie i napierają na skórę.

I właśnie ta miłość napędzi jego historię, w której aż roi się od bijatyki. Generalnie nasz bohater jeśli sam nie jest bity, to bije innych… Liborio to prawdziwy bokserski nieoszlifowany diament. Nic nie wie o technice, czym jest lewy cross i prawy jab, ani jak zasunąć prostym i dokończyć uppercutem. Niemniej jednak, ten nieznany nikomu latino bije się jak szalony i jest w stanie w kilka sekund znokautować niemal każdego przeciwnika. Walka o przetrwanie na meksykańskiej ulicy, jak również mordercza przeprawa przez amerykańską granicę wykształciły w nim błyskawiczny refleks, szósty zmysł i niemal zwierzęcą dzikość.

Zaręczam, że „Jankerskiego fajtera” czyta się jednym tchem – kibicując Liborio w jego krwawych potyczkach i sercowych uniesieniach. Książka dodatkowo wyśmienicie smakuje w akompaniamencie Calle 13, ulubionej grupy naszego zadziornego bohatera.

https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: