Książki

Islandzkie najzimniejsze lato od pięćdziesięciu lat

Jest coś niezmiennego w naturze człowieka, co ciągnie go na wyspy. Nawet tak zimne, surowe i położone na krańcach świata, jak Islandia. Lodowa wyspa niegdyś kusiła średniowiecznych kronikarzy, a współcześnie zwabiła Piotra Milewskiego do jej przemierzenia i opisania swoich doznań. Uczynił to, pomimo że trafił na „najzimniejsze lato od pięćdziesięciu lat”.

Dzisiejszy wędrowca może dostać się na Islandię samolotem. Średniowieczny podróżnik dopłynąć do niej mógł jedynie statkiem. Tym sposobem w 1613 roku dotarł na Islandię zamieszkujący Polskę Czech – Daniel Vetter. Swoją podróż opisał i wydał dwadzieścia lat później w formie książki, która stanowi nie tylko pierwszy polskojęzyczny przewodnik po Islandii, ale jeden z najciekawszych opisów wyspy z siedemnastego wieku. Szczególnie cenny, bo spisany piórem naocznego świadka.

Zaopatrzony w siedemnastowieczną kronikę podróży po Islandyji, czterysta lat później wyruszył na nią z plecakiem i namiotem Piotr Milewski. Jego powieść to nie tyle książka o Islandii, ale o wrażeniach, jakie ta wyspa na podróżniku wywiera. Surowe warunki, bezludne przestrzenie i potężna przyroda. Islandia głęboko wdziera się w duszę i nie pozostawia obojętnym, bez względu na to czy jest się doświadczonym pisarzem i podróżnikiem, czy też młodym średniowiecznym kronikarzem.

Droga krajowa numer 1

Żródło: pixabay

Cechą charakterystyczną dla niemal każdej wyspy jest fakt, że można ją objechać dookoła i dzięki temu, jakby mentalnie objąć i okiełznać. Islandczykom udało się to zaledwie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy po latach ciężkich prac zakończyli budowę odcinków i mostów stanowiących Hringvegur – drogę krajową numer 1. Islandzki symbol zwycięstwa człowieka nad naturą i dowód na niezłomności i upór wyspiarzy.

Niemal wyłącznie tą drogą pokonywał Islandię Milewski. Przemierzył ją na własnych nogach, lub korzystając z uprzejmości kolejnych kierowców, którzy nie obawiali się zabrania na pokład strudzonego autostopowicza. Te oto spotkania stanowią jeden z największych smaków książki. Od spokojnych islandzkich rolników, po polskich pracowników hoteli i zagranicznych turystów szukających wrażeń. Każde spotkanie to niespodzianka. Ale chyba właśnie na tym polega piękno prawdziwej podróży, aby dać się zaskakiwać…

Samotność podróżnika

„Islandia” nie jest typową książką reporterską ani pozycją popularno-naukową. To powieść drogi, koncentrująca się na doznaniach podróżnika, jego zmaganiach z samotnością, wewnętrznymi demonami i spartańskimi warunkami. Dzięki temu jednakże zyskuje na autentyczności i daje wyobrażenie o potędze wyspy.

Na Islandii bowiem to nie człowiek, ale przyroda wiedzie prym i dyktuje warunki. To chyba jedyne miejsce na ziemi, gdzie w ciągu jednego dnia doświadczyć można wszystkich pór roku, a jeśli narzeka się na pogodę, wystarczy poczekać pięć minut. Do tego zniewalające krajobrazy. Z jednej strony surowe, pozbawione drzew, bujnej zieleni i intensywnych barw. Z drugiej strony tak różnorodne, że niemal jednym spojrzeniem objąć można ocean, wulkany, kaniony i pustkowia.

I na koniec mieszkańcy wyspy. Islandczycy, którzy od lat przywykli do zmagań z żywiołami i najtrudniejszymi warunkami klimatycznymi. Potomkowie starych nordyckich rodów, którzy chwalą się, że mówią językiem najbardziej zbliżonym to wikingów. W tym wszystkim życzliwi i ciekawi przybyszów, o czym przekonał się Piotr Milewski i my czytając jego książkę.

Z innych książek podróżniczych polecam „Na wschód od zachodu” Wojciecha Jagielskiego.

A jeśli spodobała Ci się ta recenzja i chcesz wiedzieć o kolejnych – zachęcam Cię do polubienia mojej strony na facebooku: https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: