,,Fashionistki zrzucają czadory" recenzja
Książki,  Narodowości

Fashionistki zrzucają czadory

Po serii książek o zimnych wyspach, postanowiłam zmienić kierunek. Moją uwagę przyciągnął Iran i „Fashionistki zrzucają czadory” Aleksandry Chrobak. Są to relacje z odkrywania kraju, który przechodzi ogromne przemiany obyczajowe. Zachodzą one, na tyle dyskretnie, niczym ukradkowe zrzucanie chust z kobiecych głów.

Tytułowe „fashionistyki” to kobiety, które strojem wyrażają siebie i tym samym popychają granice obyczajowości. W dzisiejszym Iranie coraz rzadziej widać panie w całości zakryte czarną sukmaną. Wiele zmieniło się od czasu, kiedy w latach siedemdziesiątych, niemal z dnia na dzień, po rewolucji islamskiej Teheran zamienił się w miasto „zakonnic”. Potrzeby pięknego wyglądu, ekspresji siebie i swojej kobiecości nie można na dłuższą metę niczym powstrzymać.

Kobiety strojem kruszą reżim

Kobiety w Teheranie
fot. Fatemeh Kahnamouei, instagram.com

Dziś fundamentalizm powoli ustępuje miejsca – zarówno w zakresie kolorów czadoru, jaki i „zachodniości” wyglądu oraz stopnia odkrycia ciała. Walka o wolność kobiecego ubioru latami przypominała wojnę podjazdową – coraz śmielsze próby, przeplatane cofaniem się w wyniku represji. Reżim jednak z wolna kruszeje i w ubiegłych latach zliberalizował prawo dotyczące noszenia hidżabu. Irańska policja obyczajowa tym samym nie może już zatrzymywać kobiet za zakładanie zbyt swawolnego stroju.

Nie oznacza to jednak masowego palenia chust przez Iranki. To powolny proces. Niemniej jednak, to jak irańskie dziewczyny i kobiety wyglądają na ulicach, jest niczym papierek lakmusowy ustępstw, na jakie przyzwala rząd ajatollahów.

Odczernianie czadoru

Tym przemianom z dużą dawką sympatii, jak również pewnej nostalgii, przygląda się Aleksandra Chrobak. Jej książka to relacja osoby, która dużo czasu spędziła w Iranie, mieszkała z Irańczykami i ma tam przyjaciół. Dodatkowo posługuje się perskim i dzięki temu jest w stanie dotrzeć do wielu miejsc i opowiedzieć o tym kraju, w sposób pozbawiony stereotypów, jakim często posługują się zachodni korespondenci.

Autorka odczernia nawet same czadory. Od czadorowych pań z opowieści Chrobak bije znacznie więcej ciepła i serdeczności, niż od wyposażonych w torebki od Gucci i inne akcesoria znanych marek „pantery”, jakich coraz więcej, zwłaszcza w północnym, mocniej wyzwolonym Teheranie.

Labirynt irańskiej etykiety

Właśnie gościnność i serdeczność to, według Chrobak, największe narodowe dobro Iranu. Wieki perskiej poezji oraz kultury dworskiej zrobiły swoje. Barokowa kurtuazja Irańczyków potrafi całkowicie rozbroić niemal każdego obcokrajowca. Tym bardziej, że obywatele Iranu świadomi są swojego postrzegania na zachodzie i poprzez to jeszcze mocniej pragną wywrzeć miłe wrażenie na przybyszach.

Kluczem do zrozumienia Irańczyków i ich kultury jest perskie słowo: ta`arof. To system kurtuazyjnych zachowań i zwrotów, który określa postawy negocjacyjne i zasady handlu, jak również reguły gościnności. Rytuały wynikające z ta`arof potrafią całkowicie zwieść niezaznajomionego z nimi turystę. Trudno jest bowiem zrozumieć, że ta`arofowa uprzejmość wymaga od sprzedawców na irańskich targach oferowania swoich towarów za darmo, a obowiązkiem kupującego jest odmawianie i upieranie się przy zapłacie.

Dla kogo książka?

Tym samym „Fashionistki zrzucają czadory” polecić mogę przede wszystkim osobom planującym podróż do Iranu. Z tą książką zdecydowanie łatwiej odnaleźć im się będzie w gąszczu reguł i zasad oplatających Iran, niczym pajęczyna. Jest to również ciekawa lektura dla wszystkich, którzy nawet bez zamiaru wyjazdu, pragną spojrzeć na dzisiejszy Iran z innej, obalającej wiele stereotypów perspektywy.

Jeśli spodobała Ci się ta recenzja i chcesz wiedzieć o kolejnych – zachęcam do polubienia mojej strony na fb: https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: