Kafarnaum recenzja
Kultura

O chłopcu, którego nie było. Recenzja filmu „Kafarnaum”

Chusteczki w dłoń, jeśli wybieracie się na „Kafarnaum” Nadine Labaki! Libańska reżyserka stworzyła niezwykle autentyczny obraz, który poruszy nawet najbardziej zlodowaciałe serca.

Film rozgrywa się w slumsach Bejrutu. Sportretowane przez Labaki miasto jest jak tytułowy „Kafarnaum”, czyli chaos. Wypełnia je bałagan i plątanina, które widać w nadmiarze wszystkiego: hałasu, śmieci, zwisających zewsząd kabli, niczym nie różniących się od siebie betonowych ulic i rozpadających się budynków. Przede wszystkim jednak wszędzie biegają dzieci. Biedne, które zamiast chodzić do szkoły, muszą pracować.

Kafarnaum.
https://www.facebook.com/NadineLabaki/

Mały obrońca jeszcze mniejszych

Głównym bohaterem filmu jest dwunastoletni Zejn. Chłopiec, którego w pierwszych scenach filmu widzimy na sali sądowej. Jest tam, ponieważ pozwał swoich rodziców za to, że się urodził. Przed sądem opowiada swoją historię i wydarzenia, które doprowadziły go do tak dramatycznej decyzji.

Chłopak, a właściwie jeszcze dziecko, ma w sobie niesamowitą siłę i determinację. Chęć, aby zmienić los swój i najbliższych mu osób. Nie poddaje się i działa. Nawet jeśli wyzwania, z jakimi przychodzi mu się mierzyć zwaliłyby z nóg niejedną dorosłą osobę. Na początku próbuje uratować od sprzedania dorosłemu mężczyźnie swoją dwunastoletnią siostrę. Kiedy się to nie udaje , ucieka z domu. Zrządzeniem losu staje się jedynym opiekunem rocznego etiopskiego bobasa, kiedy jego matka-uchodźczyni zostaje aresztowana.

A przy tym wszystkim formalnie, podobnie jak inni mali bohaterowie filmu, nie istnieje. Dzieci z filmu Labaki nie posiadają dokumentów, nie były nigdy zarejestrowane w żadnym urzędzie. Poprzez to skazane są na wieczne życie na marginesie i brak jakichkolwiek praw.

Kino, które zmienia  świat

To co mnie najbardziej urzekło w filmie Lebaki to autentyczność. W filmie występują niemal sami naturszczycy. Zejn i inne dzieci to, tak samo jak odgrywane przez nich filmowe postacie, syryjscy uchodźcy lub inni mali mieszkańcy biednych dzielnic Bejrutu.

Prawdziwe są również emocje. Od razu widać „kobiecą” rękę i ogromną empatię reżyserki, zwłaszcza kiedy porusza obszary związane z macierzyństwem. Poprzez to „Kafarnaum” jest filmem bardzo czułym i jeszcze mocniej poruszającym.

Nadine Labaki za „Karafnaum” odebrała już Nagrodę Jury w Cannes. W ten weekend stanie również na czerwonym dywanie w Los Angeles, gdzie „Kafarnaum” walczy o statuetkę najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Jest to ogromny sukces. Przebić się przez Holywood trudno jest każdej kobiecie, a pochodzącej z arabskiego jeszcze ciężej.

Ja mocno kibicuję Nadine Labaki. Z kilku powodów. Po pierwsze swoją postawą i pracą łamie stereotypy i burzy niejedne mury. Po drugie kręci niezwykle piękne i poruszające kino. A po trzecie jej filmy coś znaczą – uświadamiają o istnieniu wykluczonych i kawałek po kawałku zmieniają świat, choćby w skali mikro.

Czekasz na oskarową noc – zachęcam do przeczytania innych moich mini recenzji filmowych – Oscary 2019.

Jeśli podobają Ci się moje recenzje – zachęcam do polubienia Poliglotte na facebooku: https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: