Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
Książki,  Narodowości

Mazel tow dla sąsiadów!

„Nad różnorodnym społeczeństwem, tak jak nad miłością, trzeba pracować”. Pięknie i intymnie, wyraziła to J.S. Margot w książce „Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów”. Czyli o przyjaźni i szacunku, ponad podziałami.

J.S. Margot, a właściwie Margot Vanderstraeten, to dziś pięćdziesięcioletnia belgijska pisarka i dziennikarka. W „Mazel tow” cofnęła się blisko trzydzieści lat wstecz. Do czasów studenckich, kiedy pracowała, jako opiekunka i korepetytorka u ortodoksyjnej, żydowskiej rodziny Schneider.

Do ich domu weszła, jako dwudziestoletnia studentka, o liberalnych i ateistycznych poglądach, mieszkająca bez ślubu ze swoim irańskim chłopakiem. Oczywiście musiało to wywołać obustronny szok poznawczy. Oswojony jednak przez wzajemny szacunek i ciekawość.

Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów
Wydawnictwo Czarne

Antwerpski eruw

Ważnym aspektem jest miejsce, w którym rozgrywa się akcja powieści. Belgijska Antwerpia –największy na świecie ośrodek szlifierstwa diamentów. Zarazem miejsce zamieszkania dla najliczniejszej w Europie ortodoksyjnej mniejszości żydowskiej.

Pomimo, a być może dzięki, swojej liczebności antwerpscy Żydzi żyją, jakby odseparowani od flamandzko – katolickich sąsiadów. Ich dzieci chodzą wyłącznie do żydowskich szkół. Samodzielnie nigdy nie zapuszczają się poza własną dzielnicę. Nie oglądają tych samych filmów i nie słuchają popularnej muzyki. Ubierają się znacząco inaczej. Swoją religię i pochodzenie stawiają ponad wszystko.

Żyją, jakby oddzieleni eruwem – symboliczny ogrodzeniem, które religijnym Żydom lepiej pozwala znosić szabat. Przestrzeń publiczną, czyli na swój sposób prywatną.

Granice tożsamości

Mocne społeczne odseparowanie niesie w sobie oczywiście ryzyko wyobcowania, braku integralności i poczucia wyższości nad innymi. To wszystko w książce J.S. Margot jest. Niemniej jednak, jest w niej również wiele sympatii i pozytywnej zazdrości.

Na tle rozedrganych i ciągle poszukujących nowych kierunkowskazów laickich Belgów, Żydzi od ponad dwóch tysięcy lat żyją według tych samych, niezmiennych zasad. W swoich ograniczeniach i silnej tożsamości czują się znacznie bezpieczniej. Wiedzą, że stanowią część wielowiekowej tradycji i to nadaje ich zachowaniom i rytuałom głębszy sens.

Komentując książkę, w wywiadach, J.S. Margot bynajmniej nie zachęca do rozmywania różnic. Podkreśla, że jako Europejczycy powinniśmy wiedzieć kim jesteśmy, być pewni swoich wartości, zasad i ich bronić. Dopiero mając silne poczucie siebie, możemy budować mosty do innych kultur.

Mazel tow dla sąsiadów!

„Mazel tow” przede wszystkim dobrze i sympatycznie się czyta. Książka w przyjaznej formie, niesie dla czytelnika znacznie więcej. Jest jak okno, w którym ukradkiem przyjrzeć się można sąsiadom i ich, znacznie innej od naszej, codzienności.

Ja wiele się z niej nauczyłam. O zasadach panujących w koszernej kuchni. O tym, jak istotne w relacjach damsko-męskich są marot ajn, czyli pozory, które pozwalają uniknąć dwuznaczności. Oraz o tym, jak różnorodna i barwna jest tradycja żydowska.

Polecam, jako miłą i jednocześnie edukującą lekturę. Szczególnie ważną w Polsce, gdzie niemal w każdym mieście widać nadal ślady naszych dawnych żydowskich sąsiadów…

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, polecam również inny o odrodzeniu języka hebrajskiego. Zachęcam również do polubienia Poliglotte na facebooku: http://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: