Jamie Oliver historia
Książki,  Kultura

Jamie Oliver. Szalony kucharz i społecznik

Dyslektyk, który napisał dziesiątki książek. Społecznik i aktywista, walczący o lepsze jedzenie w szkołach i mniej cukru w potrawach. Biznesmen i restaurator, przechodzący wzloty i upadki. Jamie Oliver.

Przyznaję się otwarcie: należę do tysięcy, rozsianych po świecie, fanów Jamiego Olivera. Ten rozczochrany chłopak z Essex i jego programy kulinarne wywarły duży wpływ na to, jak dzisiaj gotuję i co lubię jeść. Cytryna przeciskana przez palce, sałatki mieszane na sto sposobów, warzywa przyrządzane na jeszcze więcej. To niewątpliwa spuścizna w mojej kuchni po Jamiem Oliverze.

Do tego książki kucharskie. Tych, jak się okazuje, Jamie sprzedał na Wyspach tyle, że tylko J.K.Rowling może pochwalić się lepszym rezultatem. Teraz, pomimo iż kulinarne imperium Olivera najlepsze czasy ma za sobą a sieć jego restauracji topnieje, myślę, że warto oddać szacunek Jamiemu, jako kucharzowi i społecznikowi. Szczególnie, że wydał nowe przepisy. Tym razem, co mnie nader cieszy, w wersji „Wege”.

„Nagi Szef” w kuchni

Telewizyjny debiut Oliver zawdzięcza, w dużej mierze, przypadkowi. „Wpadł w oko” łowcom talentów podczas kręcenia bożonarodzeniowego programu BBC w londyńskiej restauracji River Cafe. Dwudziestodwuletni wówczas Jamie, pracujący tam, jako sous-chef, zachwycił widzów swobodą, z jaką przyrządzał potrawy i pasją, z którą o nich opowiadał. Dzięki nim, niedługo później, otrzymał propozycję własnego programu kulinarnego. Przyjął ją, z zastrzeżeniem, że wszystko ma być realizowane na jego warunkach. Swobodne gotowane w jego kuchni, z jego znajomymi i przy jego muzyce.

Tym sposobem narodził się „Nagi Szef”. Program, w którym „rozbierał” dania na czynniki pierwsze. Seksowny tytuł i nade wszystko osobowość Jamiego Olivera, okazały się strzałem w dziesiątkę i wywindowały BBC słupki oglądalności. Jamie trafił na właściwe miejsce i właściwy czas. Jego luzacki styl i lekkość, z jaką poruszał się po kuchni pasowały do swobodnej atmosfery, jaka ogarnęła Wielką Brytanię w tamtym czasie. Cool Britannia była fajna. To epoka „Bridget Jones”, „Czterech wesel i pogrzebu”, „Love Acctually” i … „Nagiego Szefa”, a w nim Jamiego Olivera. Chłopaka, który gotował i dobrze się przy tym bawił. Jeździł na skuterze, urządzał imprezy, pił piwo i odwiedzał znajomych. Gotowanie w jego wykonaniu było częścią życia i było fajne… do dziś, wszystkim, którzy chcą poznać Olivera, polecam zobaczyć, w pierwszej kolejności „Nagiego Szefa”.

Jamie Oliver historia
,,Nagi szef”, źródło: BBC

„Żywieniowa rewolucja”

Po telewizyjnym sukcesie, nadeszły książki kucharskie, które okazały się również bestellerami. I wówczas Jamie zaskoczył wielu. Zamiast osiąść na laurach i nagrywać następne programy, odkładając na konto kolejne miliony funtów, postanowił zaryzykować zarobioną fortunę, pomagając innym. Pierwszym pomysłem było stworzenie restauracji, w której chciał szkolić bezrobotną młodzieży z „trudnych domów” i dać im docelowo pracę w swoich restauracjach „Fifteen”. Do dziś wielu absolwentów sieci pracuje na całym świecie, choć zapewne skończyliby inaczej, gdyby nie dano im tej szansy.

Największym jednakże osiągnięciem Olivera, były kampanie mające na celu poprawę jakości żywienia dzieci i młodzieży. Początkowo na rodzimym gruncie, następnie również w USA. Jamie wchodził do szkolnych kuchni, zaglądał pod pokrywki i przeglądał jadłospisy, wyciągając z nic tony śmieciowego, przecukrzonego jedzenia. Naraził się wówczas wielu i mało kto witał go z otwartymi rękami. Dzięki swojej działalności pozyskał jednak znaczne fundusze na dofinasowanie wartościowego jedzenia a także przyczynił się do zmiany mentalności. Programy, takie jak „Jamie w szkolonej stołówce” i „Żywieniowa rewolucja” otworzyły oczy na to, jak istotne dla rozwoju i zdrowia całych pokoleń jest, czym karmimy siebie i dzieci.

Jamie Oliver przyznaje, że około czterdzieści procent jego inicjatyw spaliło na panewce. Sumując wszystkie sukcesy i porażki, należy mu oddać szacunek i przyznać, że do realizacji wielu z tych pomysłów potrzeba nam było takiego narwańca…

 

 

W tekście korzystałam z materiałów z „20 lat Jamiego Olivera” i innych programów emitowanych przez Kuchnię Plus.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: