Małgorzata Sidz ,,Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii"
Książki,  Narodowości

Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii

Małgorzata Sidz zabiera nas w podróż po swojej Finlandii. Kraju, gdzie powietrze jest nadal naturalnie i cudownie czyste. Gdzie miejscem kultu są sauny i letnie mökki. Ale też, gdzie nie wszystko jest tak różowe, jak sugerują statystyki najszczęśliwszych krajów świata. „Kocie chrzciny. Lato i zima w Finlandii” to lektura nie do przegapienia dla miłośników podróży, północy oraz wszystkich ceniących dobrą literaturę faktu.

Moja osobista przygoda z Finlandią póki co ogranicza się do krótkiego, sierpniowego wyjazdu do Helsinek blisko siedem lat temu. Mam z niego w pamięci: wieloliterowe, niemal niczym nieróżniące się nazwy przystanków tramwajowych, pyszne czekoladki Fazer, pomnik cara Aleksandra i portową starówkę. Nie zapominając o pubie Kaarle (Kalle)– mekce klubowiczów z całej Europy, którzy ciągną do niego zawsze i tylko w czwartki(!).

Helsinki naprawdę mają coś w sobie. Pomimo, że nie obezwładniają nowoczesnością, jak Sztokholm i nie powalają zabytkami, jak Rzym lub Paryż, to dyskretnie uwodzą, na swój północno – wschodni sposób. Dlatego też ciekawa jestem reszty Finlandii i chętnie sięgnęłam po książkę Małgorzaty Sidz „Kocie chrzciny”.

Finlandia, po lekturze „Kocich chrzcin”, okazuje się nam, Polakom zaskakująco bliska. Wszakże mamy podobną historię – zakleszczeni pomiędzy dwa, rozdzielające nasze ziemie mocarstwa. Jako społeczeństwo, nie wylewamy za kołnierz. Ponadto, nasz sposób życia równie silnie determinują pory roku. Inaczej żyjemy zimą, inaczej w lecie. Jednakże w odróżnieniu od Finów, coraz częściej na pogodę wyłącznie narzekamy i powoli oddalamy się od natury.

Lato w mökki

To właśnie pory roku stanowią oś rozdzielającą książkę Małgorzaty Sidz. Jasne i przyjemnie letnie reportaże, wyraźnie różnią się od pogrążonych w mroku i często w samotności, zimowych. Dla Finów bowiem natura to obok pracy druga religia. Wszyscy, nawet mieszkańcy miast, potrzebują łączności z nią, a czas wolny najchętniej spędzają na jej łonie. Tym bardziej, że fińskie lato trwa krótko i grzechem jest zmarnowanie choćby jednej słonecznej godziny.

Stąd otoczone niemal kultem tradycyjne letniskowe domki – mökki. Każda okazja jest dobra, aby wybrać się doń i zaprosić tam znajomych lub rodzinę. A jeśli okazji brak – wówczas można urządzić tytułowe „kocie chrzciny”. Innymi słowy, dać sobie pretekst do świętowania, kiedy nie ma dla tego żadnego uzasadnionego powodu.

Samotna zima

W zimowej Finlandii jest znacznie więcej alkoholu i samotności. Ich połączenie może przybrać całkiem pocieszną formę tak zwanego „gaciopicia”. Kalsarikännit oznacza dosłownie upijanie się w kalesonach. Oczywiście samemu, bez wychodzenia z domu oraz z odpowiednio do tego przygotowanymi zapasami: wysokoprocentowych napojów, śmieciowego jedzenia i pilota do telewizora. Gaciopiciu bowiem powinno towarzyszyć przeskakiwanie po kanałach. Im mniej ambitnych, tym lepiej. A wszystko po to, aby upodlić się wystarczająco i na koniec rzewnie użalać się nad sobą.

Niestety większość wyzwań alkoholowych, z jakimi wciąż borykają się Finowie, jest znacznie mnie rozkoszna. Finlandia plasuje się na jednych z pierwszych miejsc niechlubnych europejskich statystyk: samobójstw, zbrodni po pijanemu i przemocy domowej. Paradoksalnie, często problem pogłębia osławione fińskie sisu. Z pozytywnej strony, oznacza ono wewnętrzną siłę i umiejętność przetrwania w każdych warunkach. Z negatywnej, odrzuca możliwość prośby o pomoc i sprowadza się często do cierpienia bez słowa skargi.

Książka Małorzaty Sidz jest pełna rzetelnej wiedzy o Finlandii. Czuć również, że autorce udała się trudna sztuka przebicia się przez gruby, ochronny pancerz niejednego Fina i dotarcia do ich nordyckiej duszy. A gra w niej wiele melodii, podobnie jak w fińskich lasach, na wyspach i jeziorach. Powieść znakomicie się czyta, mocno polecam!

 

 

W powieści można odnaleźć kolejne oblicze życia Saamów –rdzennych mieszkańców polarnych krańców Europy, rozdzielonych pomiędzy Finlandię, Szwecję, Rosję i Norwegię. Tym ostatnim, norweskim Saamom w książce „Hen. Na północy Norwegii” przyglądała się Ilona Wiśniewska.

 

Po więcej wpisów zapraszam na stronę Poliglotte na fb: https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: