Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju. Maria Hawranek. Szu=ymon Opryszek
Książki,  Narodowości

Wyhoduj sobie wolność

Urugwaj – mały kraj, z dwustu dwudziestoma kilometrami atlantyckiego wybrzeża, wciśnięty pomiędzy Argentynę i Brazylię. O tym, jak bardzo nieszablonowe jest to miejsce, donoszą w reportażach „Wyhoduj sobie wolność” Maria Hawranek i Szymon Opryszek.

Przyznam szczerze, że przed przeczytaniem reportaży Marii Hawranek i Szymona Opryszka, o Urugwaju nie wiedziałam właściwie nic. Ten niewielki kraj kojarzył mi się jedynie z błękitnymi koszulkami urugwajskich piłkarzy i ich widowiskowymi meczami w ćwierćfinałach Mistrzostw Świata.

Całe szczęście, zatem, zaintrygowała mnie kolorowa okładka ich książki i jej zadziorny tytuł: „Wyhoduj sobie wolność”. Urugwaj bowiem zasługuje na zainteresowanie. Okazuje się nadzwyczaj nieszablonowym miejscem, nie tylko na tle innych państw Ameryki Łacińskich. Patrząc również z polskiej perspektywy, trudno oprzeć się wrażeniu, jak daleko w tyle, w wielu obszarach, jesteśmy za Urugwajem.

Gdzie podział się Bóg?

Chyba najmocniej rzucającym się w oczy wyróżnikiem Urugwaju jest laickość. Całkowite oddzielenie kościoła od polityki ma tu wieloletnią i dobrze ugruntowaną tradycję. Powszechna i świecka edukacja funkcjonuje od 1877 roku, a separacja religii od państwa wpisana została do konstytucji już w 1917 roku.

Ze świeckości swojego kraju Urugwajczycy są wręcz dumni. Jej konsekwencje widać również w wielu wymiarach. Od najbardziej widowiskowych, kiedy to Urugwaj, jako pierwsze państwo Ameryki Południowej, umożliwił parom jednopłciowym zawieranie małżeństw i adopcję dzieci. Po znacznie bardziej subtelne zmiany, które zaszły na poziomie mentalności obywateli. Mając do rozwiązania konkretne społeczne problemy, Urugwajczycy nie rozmawiają o nich w kategoriach moralnych, lecz w kategoriach możliwych najlepszych rozwiązań.

Tak było z kwestią marihuany, której produkcja i sprzedaż uregulowana jest od A do Z. Choć w systemie jest wiele dziur, to jednak ogromnym sukcesem jest fakt, że w odróżnieniu od innych latynoamerykańskich państw, Urugwaj nie jest areną walk dla karteli narkotykowych. Nie posiada swoich odpowiedników Pablo Escobara ani El Chapo i pozostaje jednym z najspokojniejszych krajów kontynentu.

Z głową w chmurze

Przykładów wizjonerskich pomysłów w „Wyhoduj sobie wolność” odnaleźć można wiele. Dzięki nim ta książka jest porywająca i często wręcz inspirująca. Cytując autorów:

Istnieją umysły pozbawione ograniczeń. Nie zakładają, że się nie uda. Po prostu pytają siebie, a potem innych: a co by się stało, gdyby tak…

… zainstalować w Urugwaju Internet? … dać laptopa każdemu dziecku? Do dziś Urugwaj jest jedynym na świecie krajem, w którym każde dziecko, na koszt państwa, zostało wyposażone w laptop. I choć system edukacji wciąż kuleje, to jednak udało się zasypać przepaść technologiczną pomiędzy biednymi a bogatymi. Komputer z dostępem do sieci stanowi w Urugwaju już prawo, nie przywilej. Pisząc te słowa obecnie, z polskiej perspektywy i w czasach tzw. koronawirusa, trudno nie zestawić małych Urugwajczyków z ich polskimi rówieśnikami, którzy w wielu miejscach nadal o lekcjach on-line mogą jedynie pomarzyć…

Wolni od dymu

Reportaże Marii Hawranek i Szymona Opryszka bardzo dobrze się czyta. Ich lekki i swobodny styl, na pograniczu literatury faktu i powieści przygodowej wspaniale współgra z garra charrūa, tudzież urugwajskim pazurem.

Bodaj najwięcej „pazura” odnalazłam w rozdziale opisującym starcie Dawida z Goliatem, czyli sprawy w amerykańskim sądzie arbitrażowym Urugwaj kontra Philipp Moris. Wszystko rozpoczęło się od fantazji, aby Urugwaj stał się krajem wolnym od dymu. Za nią, w 2009 roku, poszły najostrzejsze wówczas na świecie, ostrzeżenia zdrowotne na paczkach z papierosami. Równocześnie Urugwaj wprowadził limit w zakresie kolorów i ilości opakowań. Jedna marka mogła sprzedawać swoje papierosy tylko w jednym typie pudełka, bez łudzenia ludzi mniejszą szkodliwością w białych i złotych, typu „light”.

Oczywiście niewiele trzeba było czekać, aby rozzłościć międzynarodowego tytoniowego giganta. Philipp Morris, który rocznie zarabia znacznie więcej niż całe państwo Urugwaj, wyposażony w armię najlepiej opłacanych prawników, stanął do walki, licząc że wygra w cuglach i połknie mały kraj na śniadanie. I tu się przeliczył.. a jak bardzo możecie dowiedzieć się z książki. Mocno polecam. „Wyhoduj sobie wolność. Reportaże z Urugwaju” Marii Hawranek i Szymona Opryszka.

 

 

Tytuły akapitów zaczerpnęłam z tytułów rozdziałów książki.

Zapraszam również na stronę Poliglotte na facebooku: http://www.facebook.com/Poliglotteblog/ po kolejne książkowe inspiracje. W poprzednim wpisie polecałam fińskie „Kocie chrzciny”.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: