"Bardzo zimna wiosna" Katarzyna Tubylewicz
Książki

Bardzo zimna wiosna

W kwietniowe popołudnie para sztokholmskich policjantów otrzymuje zgłoszenie o zaginięciu starszej kobiety. Rozpoczynają śledztwo, które poprowadzi do głęboko skrywanych historii i pozwoli przyjrzeć się wyzwaniom, przed jakimi stoi współczesna Szwecja.

Jako wierna czytelniczka książek Katarzyny Tubylewicz nie mogłam pominąć jej najnowszej powieści. Tym razem, mieszkająca w Szwecji polska pisarka, zaproponowała czytelnikom kryminał, którego treści i formy nie powstydziłby się sam Stieg Larsson. „Bardzo zimna wiosna” pachnie bowiem społecznym zaangażowaniem i prawdziwie reporterskim zacięciem. Precyzyjnie punktuje przeszłe i teraźniejsze rysy na obrazie Szwecji, jako „humanitarnego mocarstwa”. Odsłania również wstydliwe sprawy, oraz systemowe wyzwania, które wpływają na bezpieczeństwo przeciętnego obywatela. Cytując jedną z bohaterek książki:

Kiedy dobroć staje się modna, trzeba bardzo uważać na ludzi, którzy używają jej jako maski. (…) za maską dobroci można zmieścić dużo złych uczynków albo zwykłą obojętność.

Kryminalni „Moraliści”

Wielbiciele książek Katarzyny Tubylewicz szybko doszukają się w „Bardzo zimnej wiośnie” śladów jej poprzednich, reporterskich powieści. Już po opisach stołecznych dzielnic i nadmorskich przedmieść można poznać, że autorka przemierzyła Sztokholm wydłuż i wszerz, pisząc „Miasto, które tętni ciszą”. Dogłębne przygotowanie i znajomość problematyki uchodźców to także rezultat „Moralistów”, oraz dziesiątek wywiadów, w nich przeprowadzonych, z ekspertami od lewa do prawa.

Dzięki wcześniejszej, wnikliwej pracy „Bardzo zimna wiosna” zyskuje na autentyczności. Choć książka dedykowana jest „szwedzkim policjantom”, to bezpardonowo obnaża błędy systemu, w którym przyszło im pracować. Pozornie innowacyjne reformy, które doprowadziły do ogromnych zastojów i spadku skuteczności. Do tego, rosnące w siłę gangi i inne formy przestępczości zorganizowanej. W środku wszystkiego: zagubieni, zwykli funkcjonariusze, borykający się z biurokracją, brakiem sensu i wypaleniem zawodowym.

Nie bardzo zimni bohaterowie

Ważnymi dla mnie atutami książki Tubylewicz są: subtelny język i ciekawe postacie. Poczynając od dwóch inspektorów, wspomnianej wcześniej policji, z komisariatu w podsztokholmskim Nacka. Pierwszy z nich – Jens to wrażliwiec, zamknięty w ciele olbrzyma. Człowiek głęboko poharatany przez życie, który w swojej pracy kieruje się nie tyle sztywnymi zasadami, co instynktem i szóstym zmysłem doświadczonego policjanta.

Towarzyszy mu Björn. O połowę młodszy, lecz również po przejściach i z pierwszymi oznakami kryzysu wieku średniego. Mimo to, nadal atrakcyjny i świadomy swojego uroku, choć bynajmniej nie nadużywający go w kontaktach z kobietami.

Na skutek śledztwa, ich drogi schodzą się z Ewą. To niegdyś ambitna i przebojowa była studentka skandynawistyki z Poznania. Obecnie, poturbowana uciekinierka, szukająca w Szwecji schronienia od agresji domowej i pod grubą warstwą makijażu ukrywająca blizny zadane jej przez przemocowego męża.

Ewa znajduje pracę, jako opiekunka kolejnej nietuzinkowej postaci – Grety. To charyzmatyczna, osiemdziesięciokilkuletnia kobieta, która nadal stanowi niedościgniony wzór elegancji i bynajmniej nie wybiera się na spokojną emeryturę. Wręcz przeciwnie, swój czas poświęca działalności charytatywnej i prywatnemu, historycznemu dochodzeniu, które to wywoła całą lawinę tragicznych wydarzeń.

Cieszę się, że „Bardzo zimna wiosna” to pierwsza część większego cyklu i dzięki temu będziemy mogli śledzić dalsze losy (niestety nie wszystkich) wymienionych bohaterów.

Z innych książek poświęconych Szwecji polecam: „Skandynawia halal”, oraz „Made in Sweden. 60 słów, które stworzyły naród”.

https://www.facebook.com/Poliglotteblog/

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: