Unorthodox recenzja
Kultura,  Narodowości

Własną drogą – Unorthodox

„Unorthodox” – opowiedziana w jidysz, wciągająca historia o przekraczaniu granic i poszukiwaniu osobistej wolności. Z wiosennym Berlinem i chasydzkim Nowym Jorkiem w tle.

Serial rozpoczynają zdjęcia zerwanego przez wiatr drucianego eruwu – ogrodzenia o symbolicznym znaczeniu, które oplata żydowskie osiedle i pozwala jego mieszkańcom łatwiej przetrwać szabat. Gdyby nie eruw, religijni Żydzi nie mogliby, poza obszarem własnego domu, nosić ze sobą przedmiotów. Żadnych kluczy, chusteczek, toreb, a na pewno nie walizki. Tym bardziej takiej, jaką zabiera się ze sobą, kiedy chce się, nie informując o tym nikogo, opuścić kraj i wyjechać za granicę.

Taką oto drogę wyjścia poza własny eruw wybiera Esty. Drobna dziewiętnastolatka, która postanawia pozostawić za sobą małżeństwo i ograniczenia, jakie nakłada na nią życie w ultrakonserwatywnej, chasydzkiej społeczności nowojorskiego Williamsburg. Chichotem historii jest, że jako Żydówka kieruje się „do wolności”, lecąc z Ameryki do Berlina. W przeciwną stronę, niż ta, którą niegdyś wybrali jej przodkowie uciekający od zagłady i zgliszczy powojennej Europy.

Piekło i raj

Sportretowana w „Unorthodox” mniejszość Satmar, to w dużej mierze potomkowie ocalałych z Holokaustu węgierskich Żydów, którzy w latach czterdziestych osiedlili się w Nowym Jorku. Pod przywództwem ortodoksyjnego rabina, straumatyzowani wojną ludzie, postanowili jeszcze mocnej zjednoczyć się w obrębie swojej tradycji i religii.

Od pokoleń trwają w cierpieniu i pamięci o zgładzonych przodkach. To dla nich „odbudowują” sześć milionów zabitych istnień i decydują się na posiadanie wielu dzieci. Rodziny Satmar dochodzą nawet do dwudziestu potomków. Wychowywanych w zwyczajach, wierze i języku znacznie różniących się od tych, jakimi posługują się ich amerykańscy rówieśnicy. Ta odmienność wynika z przekonania, że Holokaust i inne nieszczęścia, jakie w przeszłości spotykały Żydów, były wynikiem nadmiernego upodobniania się do otoczenia. Gdy ufaliśmy przyjaciołom i sąsiadom, próbowaliśmy nosić ich ubrania, mówić ich językiem. Bóg nas karał – mówi podczas szabasowej kolacji dziadek głównej bohaterki.

Dla wielu mocna, żydowska tożsamość stanowi siłę. Ograniczenia traktują, jako drogowskazy. Niezmienne od setek lat rytuały dają im bezpieczeństwo i poczucie przynależności. Gorzej jest jednak z tymi, którzy odstają i nie potrafią się dopasować do sztywnych reguł. Tak jak Esty i niegdyś jej matka. Dla nich pozostaje droga banicji, a społeczeństwo upomni się o nich, tylko jeśli zabiorą mu coś najcenniejszego – dziecko.

Mazel tow!

Miniserial „Unorthodox” to w ostatnich miesiącach jeden z najczęściej oglądanych na Netflixie. Jego popularność to składowa wielu elementów. Przede wszystkim chwytającej za serce i inspirowanej faktami historii, którą ogląda się z zapartym tchem. Ponadto, ogromną wartością filmu są pieczołowicie odtwarzane realia chasydzkiego Williamsburga. Codzienne zwyczaje, takie jak kąpiele w mykwie i dotykanie mezuzy przed wejściem do domu, oraz wyjątkowe wydarzenia i tradycje ceremonii zaślubin.

Dodatkowe punkty przyznaję serialowi również za jidysz. Ten niegdyś mocno rozpowszechniony na ziemiach polskich język, brzmi dzisiaj, w naszych uszach całkiem obco. Dobrze, że można go posłuchać przynajmniej na Netflixie. Szczególnie wtedy, kiedy w potoku słów udaje się wychwycić znajomo brzmiące perełki, jak sziksa i bajzel, ale też niestety ,,pogromy”. Warto zobaczyć i posłuchać!

https://www.facebook.com/Poliglotteblog

Zainteresowanym codziennym życiem religijnych Żydów polecam książkę „Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów”.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: