Narodowości,  Podróże

Andora – perełka w Pirenejach

Wciśnięta pomiędzy Hiszpanię i Francję, niczym kropelka. Andora – miniaturowe państwo we wschodnich Pirenejach, które z dumą pielęgnuje swoją oryginalność.

Nie sposób opisać Andory bez odnoszenia się do liczb lub porównań. Kraj, którego populacja odpowiada liczbie ludności Siedlec, lub połowie łódzkich Bałut. Powierzchnią ledwie sięga wielkości Warszawy. Od europejskiej średniej daleko za to odbiega w wysokości i górzystości krajobrazu. Najniższy bowiem punkt Andory znajduje się na poziomie zakopiańskich Krupówek, natomiast krajowa mediana sięga wysokich tatrzańskich szczytów.

Gdziekolwiek zresztą w Andorze nie spojrzeć, zewsząd otaczają człowieka góry. Ukształtowanie terenu, wraz ze znakomitą infrastrukturą sprawiają, że niezmiennie cieszy się ona dobrą sławą wśród narciarzy i amatorów innych zimowych sportów. Latem za to stanowi doskonałe miejsce do kolarskich treningów i wyścigów. To przez Andorę właśnie kilkukrotnie prowadzono trasy pirenejskich odcinków Vuelta a Espana i morderczego Tour de France.

Polodowcowa dolinka. Droga do Estany de l`Estanyo

Francusko- katalońskie współksięstwo

Związki z tysiąckrotnie większymi sąsiadami wybiegają zresztą daleko poza sportowe wyczyny. Na mocy zawartego jeszcze w średniowieczu Traktatu o Wspólnej Suwerenności, kolegialną głowę państwa stanowią w Andorze dwaj równi prawem współksiążęta. Są nimi: prezydent Francji oraz biskup katalońskiego La Seu d`Urgell. Władza tej, co by nie mówić, oryginalnej pary opiera się na przywilejach reprezentacyjnych i porównać ją można do pozycji monarchii w Wielkiej Brytanii. Pomijając jednakże realny wpływ na życie Andorczyków, można przyjąć, że przedstawicieli wybierają im inni – demokratycznie Francuzi oraz dekretowo papież, mianując biskupa.

Cóż jeszcze łączy Andorczyków z sąsiednimi nacjami? Na pewno języki – na ulicach słychać przeplatające się ze sobą: hiszpański, francuski i kataloński. Ten ostatni zresztą posiada status języka urzędowego – co czyni z Andory jedyne, formalnie wyłącznie katalońskojęzyczne państwo na świecie.

Spotkanie na szlaku. L`Estany de l`Estanyo

Magia Pirenejów

Zarówno Katalończycy, jak i Francuzi uwielbiają skądinąd odwiedzać Andorę. A przyjeżdżają tu często bynajmniej nie dla sportu ani turystyki. Popularnym motywem bywa bowiem shoping, gdyż jest tu, z powodów niemalże nieistniejących podatków, znacznie taniej.

Bez względu na chęci zakupowe, Andorę warto zobaczyć, choćby dla Pirenejów. Niewiele potrzeba, aby wędrując po tutejszych szlakach, natrafić na zapierający dech w piersiach pejzaż. Harmonijnie komponujące się i przeplatające między sobą barwy: zieleni, szarości i brązu, które tworzą przepiękne górskie ściany z ciągnącymi się u ich stóp malowniczymi, polodowcowymi dolinami. Nierzadko punktem skupiającym uwagę bywają krystalicznie czyste stawy, w których mienią się promienie słońca i odbijają skalne szczyty.

Na andorskich drogach łatwo co więcej o nowe „znajomości”. Ścieżki często prowadzą przez miejsca wypasu krów, koni i przeuroczych osiołków – zwierząt, które rozczulą nawet najtwardsze serce i wobec których trudno przejść obojętnym…

Ściana gór w Parku Narodowym Sorteny
Stawy dolinie Circ de Tristaina

 

Z innych górskich wypraw, polecam: Karkonosze na rowerze – po czeskiej stronie.

http://www.facebook.com/Poliglotteblog

 

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: