Książę Magdalena Parys recenzja
Książki

„Książę” – demony historii wracają

W Niemczech wybuchają pożary. W berlińskiej katedrze ukrzyżowano kolejnego księdza. Czyżby ktoś z premedytacją wywoływał chaos i destabilizował kraj?

O tym, że „przeszłość nie umiera” Magdalena Parys pięknie pisała już we wcześniejszych powieściach. Podobnie jak w „Magiku”, tak i w „Księciu” demony historii znów wyszły z szafy i zatrzęsły ziemią po obu stronach Odry. Najmocniej na jej zachodnim brzegu. Cóż bowiem jest w stanie silniej przerazić Niemców, niż widmo odrodzenia faszyzmu? Tym bardziej, jeśli na arenę wkracza charyzmatyczny i przebiegły wódz, który w swoim opętańczym dążeniu do władzy potrafi umiejętnie ożywić resentymenty, podsycić nienawiść i siać strach.

Wizja tysięcy dłoni, uniesionych w geście salutu dla duce, to koszmar, któremu nie można pozwolić na powtórne ziszczenie się. Państwo i służby specjalne zrobią zatem wszystko, ażeby temu zapobiec.

Doktryna szoku

Powieść rozpoczyna ulewa zatapiająca Berlin. W scenerii apokaliptycznej wręcz katastrofy w Berliner Dom odnaleziono ciało ukrzyżowanego księdza. W okrutnym mordzie służby dostrzegają działanie faszyzującej organizacji, która pod wodzą tytułowego Księcia bestialskimi aktami chce przyciągnąć uwagę i sterroryzować społeczeństwo. Aby temu zapobiec, sprawa zostaje odseparowana od uwagi mediów i otrzymuje wyjątkowy, daleki od utartych procedur tryb.

Rozpoczyna się wyścig z czasem, który autorka odlicza z dokładnością, co do minuty. Kto wygra? Despotyczny Książę i stojąca za nim Armia Cieni, czy agent kontrwywiadu Paul oraz wplątani przez niego w aferę, znani z „Magika”: prezydent berlińskiej policji Waldemar Tschapieski, komisarz Thomas Kowalski i dziennikarka Dagmara Bosch. Zaręczam, że książkę czyta się z zapartym tchem.  Fantazji i rozmachu Magdalenie Parys można pozazdrościć.

Książę Magdalena Parys recenzja
Katedra Berlińska- Berliner Dom. Miejsce zbrodni w ,,Księciu”

Faszyzm nie spada z nieba

Jednakże nie meandry opowieści stanowią treść „Księcia”. Podoba mi się, że za wartką akcją i bondowskim niemal polotem kryje się tutaj głębsza treść. Cytując Magdalenę Parys, z jednego z radiowych wywiadów, to książka napisana, aby się „lekko czytało i długo nie spało”. Kluczowym jest bowiem łatwość z jaką faszyzm zagnieżdża się w ludzkich głowach i znajduje poklask.

Książę w swojej wizji przejęcia władzy i odbudowy Imperium Germanium, stosuje nie tylko terror. Nade wszystko tworzy spójny system. Sięga po sfrustrowanych i niezadowolonych, zasiewa w nich poczucie wyjątkowości, promuje ich za zaangażowanie i jednocześnie wzbudza w nich pogardę dla inności. Stąd już krótka droga do palenia na stosie książek, niszczenia obcym domów i powtórki najstraszliwszej historii…

Książę Magdalena Parys recenzja

    Jedna z uliczek w Poczdamie, podberlińskim willowym miasteczku, silnie związanym z bohaterami ,, Księcia”

Intymnie i z rozmachem

Czytelnicy Magdaleny Parys, do których wiernego grona i ja się zaliczam, na „Księcia” musieli czekać długo. Opłaciło się. Książka jest wyśmienita. Wciągająca i dopracowana pod każdym względem. Czuć w niej ogrom pracy, jaki autorka włożyła w zgłębienie źródeł nazizmu i uwiarygodnienie swojej opowieści. Znajdziemy tu odniesienia do bożyszcze Mussoliniego – poety Gabriele D’Annunzio. Jest w niej również wiele ezoteryki i okultyzmu, którymi naziści potrzebowali karmić się, aby podbić swoje ego i znaleźć usprawiedliwienie dla czynienia zła.

Nade wszystko „Książe” ucieszy tych, którzy czekali na rozwinięcie historii Dagmary, Kowalskiego i Buldoga – Tschapieskiego. Ich losy są coraz bardziej poplątane, ale co za tym idzie, przemawiające i prawdziwe. Parys jest skądinąd mistrzynią budowania wyrazistych postaci, również drugoplanowych. Pomocnicy Tschapieskiego – Garbaty i Krenz grają tu niebagatelną rolę a ich duet przywodzi na myśl bułhakowskich pomocników Mistrza, szczególnie Behemota.

Co więcej, w powieści ucieszyło mnie wymieszanie perspektyw. Z jednej strony spektakularne akcje, łącznie ze spaleniem połowy Wrocławia. Z drugiej kameralny klimat domu Dagmary, do którego przenosi się śledztwo. Muszę przyznać, że uwielbiam ten dom. Po niemiecku solidny, o wielopokoleniowej tradycji, przywodzący na myśl wizyty z dzieciństwa u dawno niewidzianych krewnych…

„Książę” – powieść zarówno dla miłośników „Trylogii Berlińskiej”, jak i dla tych, którzy właśnie od tej pozycji chcieliby rozpocząć tę przygodę.

www.facebook.com/Poliglotteblog

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: