Rok zająca Arto Paasilinna recenzja
Książki

Rok zająca. Czarny humor, biały śnieg

Rzucić wszystko i wyjechać hen daleko. Marzenie wielu, w fińskiej wersji opisane przez Arto Paasilinna w przebojowym „Roku Zająca”. Natura wzywa.

Pewnego popołudnia, niekończącego się dnia fińskiego lata, dwójka dziennikarzy z poczytnej helsińskiej gazety jadąc samochodem potrąca młodego zajączka. Jeden z nich, w poszukiwaniu zranionego zwierzęcia, opuszcza auto i nigdy do niego nie wraca. Tak oto rozpoczyna się seria przygód Kaarlo Vatanen`a, niegdyś zgorzkniałego redaktora, który zmienia swoje dotychczasowe, jednostajne i mało satysfakcjonujące życie, aby z zającem w plecaku przemierzać dzicze i pustkowia srogiej Finlandii.

„Rok zająca” to prawdopodobnie najbardziej znana fińska powieść poza granicami kraju. Przetłumaczona na kilkadziesiąt języków i co najmniej dwukrotnie sfilmowana. Książka przełomowa dla jej autora, bowiem od jej wydania w 1975 roku, Arto Paasilinna zaprzestał dziennikarskiej kariery i całkowicie poświęcił się pisarstwu. Można rzec zatem, podzielił los swego bohatera, choć zamiast na skute lodem wertepy koła podbiegunowego, wyruszył na bezdroża literatury.

Ponadczasowe pragnienie wolności

Od napisania „Roku zająca” minęło grubo ponad czterdzieści lat. Pomimo to powieść Paasilinna`y jest nadal wznawiana i tłumaczona w kolejnych krajach i dla kolejnych pokoleń. Skąd ten fenomen? Sądzę, że przyczynia się do tego bezsprzeczna sympatyczność i zawadiackość opisanych w niej przygód Vatanen`a oraz jego długouchego przyjaciela. Najmocniej jednak wybija się tu zew wolności oraz tęsknota za obcowaniem z naturą, nawet w jej najsurowszej i trudnodostępnej postaci. Dlatego ta książka nie starzeje się. Wręcz przeciwnie, z biegiem czasu, coraz mocniej przemawia do umęczonych rozrastającymi się miastami i duszną cywilizacją współczesnych.

Im dalej w historię, tym Vatanen silniej „dziczeje” i coraz mniej łączy go z dawnym życiem helsińskiego mieszczucha. Żyje z dnia na dzień, ima się prostych, lecz przynoszących widoczne rezultaty zajęć. Daje się wieść chwili i instynktom. Jak choćby potrzebie odwetu i pogoni tropem nękającego go niedźwiedzia. Hen za granicę radziecką, na zamarznięte wody Morza Białego. Wszędzie wiernie towarzyszy mu zając. Trudno wręcz ocenić, kto tu kogo ratuje i kto komu jest potrzebniejszy.

Sisu i do przodu

Powieściowy Vatanen nic nie robi na pół gwizdka. Jego przemiana jest ekstremalna.  Koniecznie z silną głową, zdrowym sercem i… zapasową wątrobą. W tym aspekcie Arto Paasilinna wdzięcznie pokpiwa ze stereotypowych przywarów „prawdziwego” Fina. Wódka, jeśli pojawia się, to rozlewana kubkami, kace są gigantyczne a lekiem na wszelką niedolę wydaje się zaszycie w leśnej chatce mökki. Bohaterowi nie brakuje również sisu. Tej „pochodzącej z trzewi” fińskiej zaciekłości – wewnętrznego uporu i pazura, które pchają do przodu oraz dają siłę, aby przetrwać w ekstremalnych warunkach.

Polecam czytać „Rok zająca” nieśpiesznie. Delektować się powoli tą ciepłą i zabawną historią, osadzoną na zimnej i surowej północy.

 

 

https://www.facebook.com/Poliglotteblog

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: