zycie_prywatne
Kultura

Życie prywatne

„Życie prywatne” – historia zmagań dwójki czterdziestolatków z niepłodnością, opowiedziana z humorem i głęboką empatią.

Poczęcie dziecka poprzez kochające się i na to gotowe osoby to z natury nad wyraz intymne chwile. Bywa jednak, że w ten proces wkraczają: anestezjolodzy, ginekolodzy, pielęgniarki, pracownicy społeczni oraz mniej lub bardziej zatroskani krewni lub przyjaciele. Starania o ciążę z miłosnych uniesień przekształcają się wówczas w wyboistą i naszpikowaną medycznymi procedurami drogę. Niekiedy bezowocną odyseję, którą przechodzi coraz więcej par na świecie. Tak jak bohaterowie filmu Tamary Jenkins „Życie prywatne”, dzieła inspirowanego własnymi przeżyciami reżyserki.

Filmowi Rachel i Richard przypominają postacie z najlepszych komedii Woodego Allena. Wysoce ekstrawertyczni i ekspresyjni artyści z nowojorskiego East Village. W ich przepełnionym książkami, włochatymi psami i nowoczesnymi obrazami mieszkaniu brakuje im już tylko tupotu dziecięcych stóp. Od kilku lat bezskutecznie próbują zostać rodzicami, imając się ku temu najróżniejszych sposobów, włącznie ze staraniami o adopcję i zapłodnienie in vitro. Przechodzą przy tym przez emocjonalny rollercoaster, od wzlotów rozbudzonych nadziei po nadchodzące po nich rozczarowania.

Private_life
Plakat filmu „Życie prywatne”

Przy nadziei…

„Życie prywatne” to nade wszystko film o niekończącym się oczekiwaniu. Na sukces zapłodnienia własnych komórek a następnie gamet pochodzących od dawczyni. Również na spotkanie uczciwej dziewczyny, która zechce naprawdę oddać w adopcję dziecko a nie tylko poszukuje sposobu zwrócenia na siebie uwagi.

Rachel i Richard trwają poprzez to jakby w zawieszeniu i w chronicznym niespełnieniu. Skupieni na walce o potomka powoli przestają dostrzegać swój związek, dorobek artystyczny i wiele innych wspaniałości, na które zapracowali. Na szczęście los zsyła im z pomocą dwudziestokilkuletnią córkę przyjaciół – Sadie. Wchodząca w dorosłość dziewczyna przywracać ich rzeczywistości właściwe proporcje. Po pierwsze, przekierowywane ich uwagę z braków na rzeczy, które udało im się osiągnąć. Po drugie, sama staje się częścią starań, oferując Rachel swoje własne komórki.

Jak nie oszaleć?

Film chwilami z niemal dokumentalistyczną dokładnością relacjonuje medyczne procedury, jakimi poddawani są bohaterowie. Zastrzyki przed punkcją jajników, przedzabiegowa narkoza, liczne testy i wizyty lekarskie. Bez wątpienia odnajdzie się w nim każdy, kto kiedykolwiek miał styk z in vitro. Pozostałym, „Zycie prywatne” da pewne wyobrażenie o tym, jak trudne może być to przeżycie. W tym miejscu warto jednakże zaznaczyć, że scenariusz filmu oparty jest na amerykańskich realiach. Szczególnie w kontekście procesu wyboru kandydatki na dawczynię komórek, nie da się go odnieść do praktyki Polski i większości krajów europejskich, gdzie obowiązuje nakaz anonimowości dawstwa.

Bez względu na posiadanie lub brak doświadczeń z niepłodnością, „Życie prywatne” warto obejrzeć, choćby dla ciętych dialogów oraz ironii, która nie opuszcza bohaterów i pomaga im w przetrwaniu najtrudniejszego. Nam widzom udziela się również nastrój wyczekiwania i napięcia, zwłaszcza w finałowej scenie, która pozostaje nieznośnie niedopowiedziana…

 

 

https://www.facebook.com/Poliglotteblog

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: