Kształt ruin, Juan Gabriel Vasquez
Książki

Kto zastrzelił Kolumbię?     

„Kształt ruin” – soczysta literatura i pełna meandrów podróż do źródeł kolumbijskiej przemocy.

W połowie października 1914 roku Kolumbią wstrząsnęło zabójstwo generała Rafaela Uribe Uribe. „Zbrodnia stulecia, tak nazywało ją wielu, chociaż stulecie dopiero się rozpoczynało i miało przynieść jeszcze wielu kandydatów do tego wątpliwie zaszczytnego miana”. Bezsprzecznie kolejnym z nich był Jorge Gaitán – bohater ludu i kandydat na prezydenta, zastrzelony 9 kwietnia 1948 roku przez zabójcę, który w następstwie okrutnego czynu został zlinczowany przez tłum na ulicach Bogoty.

Obydwa polityczne mordy przez lata obrosły grubą warstwą tajemnic oraz spekulacji na temat ich prawdziwych zleceniodawców. Egzekucja Gaitána stała się również zaczynem krwawych zamieszek, śmierci tysięcy ludzi oraz głębokich podziałów, które koniec końców doprowadziły do trwającej dziesięciolecia wojny domowej.

Ten oto labirynt, pełnej wybuchów i zamachów kolumbijskiej historii stanowi kanwę „Kształtu ruin” Juana Gabriela Vásquez`a. Książki napisanej, jako próba oczyszczenia się ze zbrodni, których wprawdzie nie popełniłem, ale które odziedziczyłem.

Czas przeszły zawiera się w czasie teraźniejszym

Pomimo posłowia przekornie zapewniającego o fikcyjności, „Kształt ruin” to wyjątkowa mieszanka autentycznych zdarzeń i postaci z wyobraźnią autora. Do tego stopnia, że Vásquez sam siebie wplótł w fabułę powieści, opowiadając historię ustami narratora, z którym dzieli wiele, łącznie z nazwiskiem.

De facto, jedyną nieosadzoną w rzeczywistości postacią jest Carlos Carballo – człowiek ogarnięty obsesyjną misją odnalezienia prawdziwych zleceniodawców zabójstwa Gaitán`a. W swoich, coraz odważniejszych teoriach balansuje na granicy faktów i obłędu. Jak się z czasem dowiadujemy, szaleństwo to sięga wczesnego dzieciństwa, kiedy tragiczne wydarzenia naznaczyły na zawsze jego przyszłość. Właśnie takie momenty, kiedy los jednostki zmienia swój bieg w wyniku kolizji z siłami wielkiej polityki, fascynują Vásquez`a. Czynią również „Kształt ruin” uniwersalnym, pomimo natłoku latynosko brzmiących nazwisk i zawiłości kolumbijskiej historii.

Gdzie żaden dobry uczynek nie pozostaje bezkarny

Najmocniej oddziałowujący był dla mnie osobisty wymiar powieści. Juan Gabriel Vásquez, który przez lata mieszkał poza granicami Kolumbii i mentalnie na wszelkie sposoby próbował odciąć się od przemocy rujnującej jego ojczyznę, tym razem postanowił się z nią zmierzyć. I choć nie jest to Kolumbia, jaką znamy z serialu „Narcos”, to odnajdziemy tu wiele śladów i wspomnień, jakie pozostawia w duszy bycie świadkiem zbrodni i nienawiści.

„Nikomu nie udaje się uciec, zwłaszcza ludziom z mojego pokolenia, które urodziło się razem z narkobiznesem i zaczynało dojrzałe życie, kiedy kraj tonął we krwi podczas wojny wypowiedzianej mu przez Pablo Escobara”.

Mamy w książce również relację ojca i strach o przyszłość niewinnych dzieci, dorastających w miejscu nasączonym okrucieństwem. Czy dziedziczą one grzechy swoich przodków i jaka byłaby Kolumbia, gdyby nie dokonano owych politycznych mordów sprzed stu lat?

„Kształt ruin” to powrót do wielkiej literatury latynoamerykańskiej z jej kwiecistym językiem oraz z nocnymi rozmowami bohaterów, które ujawniają mroczne sekrety i wielokrotnie odmieniają bieg powieści.

 

 

Zaznaczone w tekście cytaty pochodzą z omawianej powieści.

Lubiących literaturę hiszpańskojęzyczną zachęcam do lektury powieści Javier`a Marías`a.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: