• Kultura

    Spotkasz tajemniczego Francuza…

    Chłodne i deszczowe wieczory dobrze spędza się w kinie. W obecnym studyjnym repertuarze warto odnaleźć dramat „Frantz”. Czarno- biały, cichy i stonowany, jakby szkicowany delikatną kreską – obraz, który doskonale wpisuje się w melancholijny nastrój schyłku lata. Oglądanie i wsłuchiwanie się w nowy film François Ozona to wielka przyjemność dla miłośników języków „starej” zachodniej Europy. Kręcony naprzemiennie po francusku i po niemiecku, z dialogami prowadzonymi w najelegantszych, pozbawionych bluźnierstw i współczesnego slangu wersjach mowy Moliera i Goethego. „Frantz” to prawdziwa uczta dla zmysłów, nie tylko dla poliglotów. Jaką historię zatem opowiada ten oldskulowy w formie i głęboki w treści film? Znajdujemy się w saksońskim Quedlinburg, wiosną 1919, zaledwie chwilę po…